Większość tego typu poradników zaczyna się od wypunktowania zestawu banałów, które lecą mniej więcej tak: wypożyczenie samochodu na wakacjach daje dużo możliwości, bo mobilni jesteśmy i podjechać możemy gdzie chcemy, więc oszczędność czasu duża i w ogóle. Poniższy tekst będzie dosyć długi, dlatego pozwólcie, że ja sobie te tradycyjne dyrdymały odpuszczę. Skoro czytacie te słowa, to zapewne wiecie, że wynajęcie samochodu za granicą jest dobrym pomysłem i szukacie jedynie garści porad, które pomogą wam przejść cały proces w miarę bezproblemowo. Więc ja, pan Koszmarny, jako człowiek, który wynajmuje auta za granicą dosyć często, się taką garścią podzielę.

Bo, w gruncie rzeczy, to dobry ze mnie facet. Czasem tylko nie daję tego odczuć 😉

Wypożyczenie samochodu za granicą

Rondo w Portugalii.
Na początek kawałek ronda. Bo rondo jest zakręcone, jak niektóre wypożyczalnie.

Kiedy rezerwować?

Jak najwcześniej. Zarezerwowanie samochodu to jedna z tych rzeczy, które powinno się robić zaraz po wykupieniu biletów na samolot. Oczywiście sam do powyższej zasady stosuję się rzadko, no ale ja, pan Koszmarny, jestem tu przecież od tego, żeby rad udzielać, a nie się do nich stosować 😉

Tak czy inaczej, z rezerwacją auta nie należy zwlekać. Jeżeli zabierzemy się za to zbyt późno, to lepsze oferty mogą nam rozkraść inni podróżujący i wtedy, zamiast tanich & fajnych samochodów, zostaną wyłącznie drogie lub szemrane.

Na jak długo?

Na tyle, na ile potrzebujemy (mówcie mi od dziś pan Oczywisty). Jeżeli wakacje mają wyglądać tak, że trochę sobie jeździmy i zwiedzamy, a trochę stacjonarnie leżakujemy, to sensowną opcją wydaje się wynajęcie auta wyłącznie na tych kilka dni, kiedy będziemy jeździć.

Warto jednak mieć na uwadze, że nie ma nic wygodniejszego, niż wynajem od razu na lotnisku. Nie tracicie bez sensu czasu, nie musicie martwić się transferem i możecie od razu zrobić zapasy piwa (lub pieluch, jeżeli los skarcił was potomstwem) w podmiejskim Lidlu. Często bywa też tak, że taniej wychodzi wypożyczenie samochodu na kilka dni dłużej, niż płacenie za dojazd z odległego lotniska.

Uwaga na marginesie: Jeżeli planujesz oddać auto w innym miejscu, niż to, z którego je odbierałeś (np. na innym lotnisku), najprawdopodobniej będziesz musiał nieco dopłacić. W Europie taka przyjemność kosztuje zwykle około 150 euro.

Jaką wypożyczalnię wybrać?

Opcje są w zasadzie trzy. Otóż wypożyczalnia może być:

  • duża i markowa (np. Avis, Heartz, Europcar, Sixt), której raczej można zaufać płacąc dużo,
  • duża i niemarkowa (pomińmy nazwy), w której zapłacimy sporo mniej, ale narazimy się na ewentualne kwasy,
  • mała i lokalna, w której zapłacimy pewnie jeszcze mniej, ale będzie dla nas całkowitą niewiadomą.

Pan Koszmarny najczęściej wybiera bramkę numer trzy, gdyż ponieważ lubi mało płacić, a ryzyko to dla niego chleb powszedni.

Porównywarki cenowe

Aby zyskać ogólny pogląd, jakie wypożyczalnie są dostępne na miejscu do którego się udajemy, możemy skorzystać z porównywarek cenowych. Większość z nich kusi niskimi cenami, ale trzeba pamiętać, że w porównywarkach zazwyczaj podawany jest koszt bez ubezpieczenia. Tymczasem ubezpieczenie wynajmowanego samochodu – o czym będzie jeszcze mowa – jest rzeczą absolutnie kluczową. I dosyć drogą. Sytuacje, w których wysokość składki ubezpieczeniowej przewyższa sam koszt wynajmu, wcale nie należą do rzadkości.

Porównywarki dorzucają również czasem gratisy, o których to gratisach wypożyczalnie albo nie wiedzą, albo wiedzieć po prostu nie chcą. Na przykład econo… <pomińmy nazwy> dawała kiedyś za friko drugiego kierowcę. No i fajnie, tylko cóż z tego, skoro wypożyczalnie miały to w nosie? Jak porównywarka oferuje, to niech sobie oferuje, a na miejscu i tak trzeba było dopłacić. Wierzcie mi, że niewiele jest profesji bardziej sprzyjających tymczasowej amnezji, niż bycie pracownikiem wypożyczalni samochodowej 🙂

Jakie auto wybrać?

Moja złota reguła jest taka, by zamawiać najtańsze auto, do jakiego pan Koszmarny et consortes będą w stanie się załadować. Stosowanie się do tego zalecenia owocuje czasem miłym bonusem: otóż nie jest wcale rzadkim przypadkiem, że samochód jaki się zamówiło, okazuje się na miejscu niedostępny. I co wtedy? Ano wtedy dostaniecie lepszy wóz w cenie tego gorszego!

Główka pracuje, co nie?

Samochody z wypożyczalni.
Pan Cebulak, pardon, pan Koszmarny radzi: bierz najtańszy, to może dostaniesz lepszy.

Ubezpieczenie

Ubezpieczenie wynajmowanego samochodu jest rzeczą absolutnie kluczową, więc nawet jeśli do tej pory przysypialiście, to teraz apeluję o odrobinę skupienia.

Najważniejsze pojęcia

  • CDW (Collision Damage Waiver) – ubezpieczenie od kolizji, które zazwyczaj znajduje się już w cenie wynajmowanego samochodu. CDW zabezpiecza naszą odpowiedzialność finansową do kwoty wkładu własnego (excess). W praktyce działa to tak: jeżeli wynajęliście sobie samochód z CDW o wkładzie własnym 1000 euro i sobie to wynajęte auto uszkodzicie na kwotę 2000 euro, to zapłacicie z własnej kieszeni jedynie kwotę wkładu, czyli 1000 euro.
  • TP (Theft Protection) – zasada taka sama jak przy CDW, tylko dotyczy ewentualnej kradzieży samochodu. Tu też mamy wkład własny, który ogranicza naszą odpowiedzialność finansową. Często zdarza się, że CDW i TP są połączone w jedno ubezpieczenie (które może występować pod jakimś bazylionem różnych nazw), z jednym wkładem własnym.
  • Wkład własny (Excess) – maksymalna kwota, jaką wypożyczalnia może z nas ściągnąć w przypadku problemów z bryką. Wysokość wkładu własnego zależy od kraju do którego się udajemy, polityki danej wypożyczalni oraz klasy auta. To mogą być kwoty od kilkuset do nawet kilkunastu tysięcy euro.
  • SCDW (Super Collision Damage Waiver) – pełne ubezpieczenie, które ogranicza kwotę wkładu własnego albo do zera, albo do maksymalnie kilkuset euro. W niektórych wypożyczalniach może występować pod innymi nazwami.

Pełne ubezpieczenie z wypożyczalni

Wszystkie wypożyczalnie oferują coś takiego, jak pełne ubezpieczenie samochodu. Może się ono nazywać SCDW, Super Relax czy Super Hiper Mega I W Ogóle, ale zawsze jest. Czy warto je brać? No trochę tak, a trochę nie.

Otóż jest to rzecz bardzo wygodna, bo zmniejsza nam koszty kaucji, formalności i ogólnie o nic się nie musimy martwić. Problem polega na tym, że takie ubezpieczenie potrafi być dosyć drogie. Jeżeli jednak uda wam się znaleźć wypożyczalnię, która oferuje pełne ubezpieczenie w sensownej cenie, to radzę je brać i się nie zastanawiać.

Wykupując pełne ubezpieczenie w wypożyczalni, zwróć uwagę, czy rzeczywiście jest pełne. To nie żart – nie ma na świecie pełnego ubezpieczenia, którego obejmowałoby wszystko. Standardem jest chociażby to, że SCDW nie obejmuje zgubienia kluczyków oraz wlania złego paliwa do baku. Powiedzmy, że można to jeszcze zrozumieć: chyba się zgodzicie, że wlanie ON do silnika benzynowego jest rodzajem błędu, za który powinno się płacić z własnej kieszeni 😉

Niestety, czasem się zdarza, że rzekomo pełne ubezpieczenie nie obejmuje takich elementów pojazdu jak: opony, szyby, podwozie lub lusterka. Co robić w takiej sytuacji? Pan Koszmarny rekomenduje poszukanie innej wypożyczalni.

Ubezpieczenie zewnętrzne

Jeżeli nie uda się znaleźć wypożyczalni z niską ceną SCDW, to można skorzystać z usług zewnętrznej firmy i wykupić ubezpieczenie samego wkładu własnego. Wygląda to tak, że jeżeli excess w danej wypożyczalni wynosi 1500 euro, to my ubezpieczamy się tylko od konieczności zapłaty tegoż 1500 euro.

Ta opcja ma niewątpliwą zaletę: zazwyczaj jest sporo tańsza, niż wykupywanie SCDW w wypożyczalni. Ma też jednak zasadniczą wadę, gdyż wymusza na nas blokadę dużej kwoty na karcie kredytowej (wypożyczalnia zabezpiecza sobie w takiej sytuacji cały wkład własny).

Ryzyko związane z brakiem ubezpieczenia

Generalnie nie polecam wypożyczania samochodu bez dodatkowego ubezpieczenia. Nawet jeżeli nie będziemy mieli żadnego wypadku, w nic nie stukniemy, a żaden złodziej nie skusi się na naszego wypasionego fiata pandę, to i tak istnieje wcale niemała szansa, że wypożyczalnia skasuje nas po wszystkim za jakąś wyimaginowaną rysę. I wuja nam pomoże, że będziemy mieli zdjęcia, że obejrzymy dokładnie samochód, że to i tamto.

Nie chcę nikogo straszyć, ale dobrze wiedzieć, że takie sytuacje wcale nie należą do rzadkości. Wypożyczalnie zarabiają na ubezpieczeniach, więc opór przed jego wykupieniem może zostać potraktowany jak policzek wymierzony w twarz całej branży.

Rozważając sensowność ubezpieczenia, warto również wziąć pod uwagę zwyczaje kierowców oraz kulturę jazdy w kraju, do którego się udajemy. W takich Włoszech na przykład, zalecałbym wzięcie ubezpieczenia. W Austrii można zaryzykować i nie brać. Wybór, jak zawsze, należy do was.

Kaucja

Wypożyczalnia zawsze (no dobra w 99,9% przypadków) będzie chciała od nas zabezpieczenie w postaci kaucji. Wysokość tej ostatniej jest ściśle powiązana rodzajem ubezpieczenia, na jakie się zdecydujemy. Zwykle będzie to wkład własny, jaki będziemy musieli zapłacić przy ewentualnej szkodzie.

Tak czy inaczej, przed zarezerwowaniem samochodu warto sprawdzić, czy kaucja mieści się w limicie naszej karty kredytowej. Jeżeli zapytasz teraz: ale to trzeba mieć kartę? – to pan Koszmarny z bólem serca odpowie – tak. Niestety, ten szatański wynalazek jest przez wypożyczalnie uwielbiany.

Jeżeli nie macie karty to albo ją sobie wyrobicie, albo czeka was wielogodzinne przeszukiwanie sieci, by znaleźć wypożyczalnię, która takowej nie wymaga. Jeżeli myślicie sobie – ja nie mam karty, ale mój kolega ma – to spoko. Tylko pamiętajcie, że to kolega będzie w takim razie kierowcą. Jeżeli kolega ma kartę, ale nie ma prawa jazdy, a wy z kolei, macie prawo jazdy, ale nie macie karty – to razem, wy oraz kolega, macie problem.

Pan Koszmarny nie raz już się wku… mocno irytował, że musi stać w kolejce za takim jednym czy drugim, który nie doczytał, że zabezpieczenie kosztuje trochę więcej niż flaszka w osiedlowym. Dlatego sprawdzajcie wysokość zabezpieczenia, żeby potem nie było zdziwienia (rym tyleż uroczy, co przypadkowy).

Drogi na Cyprze.
Ubezpieczenie może się przydać choćby dlatego, że nie wszędzie kierowcy jeżdżą po właściwej stronie drogi.

Jeszcze o kaucji: czasem (raczej nieczęsto, ale jednak) może się zdarzyć, że wypożyczalnia zamiast blokować środki na waszej karcie, po prostu przeleje je sobie na własne konto. Jest to opcja średnio korzystna, bo jeżeli macie kartę złotówkową to wasza kasa zostanie przynajmniej dwukrotnie przewalutowana po bankowym kursie.

Co jest potrzebne do wynajęcia samochodu?

Otóż, aby wynająć samochód musimy mieć przy sobie:

  • prawo jazdy – w Europie i USA wystarcza polskie, ale jeżeli lecimy w bardziej egzotyczne rejony możemy potrzebować międzynarodowego prawa jazdy (sprawdźcie to zawsze przed wylotem),
  • paszport – w UE zwykle wystarczy dowód osobisty,
  • potwierdzenie wcześniejszej rezerwacji,
  • kartę kredytową.

Oprócz tego na pewno przydadzą się stalowe nerwy i optymistyczne usposobienie.

Odbiór auta z wypożyczalni

Sam proces wypożyczenia trwa dobrych kilkanaście minut, więc jeżeli widzicie przed sobą kolejkę, to wiedzcie, że coś się dzieje. W sensie: trochę sobie poczekacie. Kiedy już jednak uda się wam dopchać, to nie powinniście się spieszyć. Frajerzy stojący w kolejce za wami na pewno mają mnóstwo czasu – są przecież na wakacjach 😉

Jeżeli nie zdecydowaliście się na pełne ubezpieczenie, to na pewno musicie dokładnie obejrzeć samochód przed odbiorem. Przejdźcie się dookoła wozu, aby upewnić się, czy nie ma jakichś uszkodzeń. Każde z nich powinno być zaznaczone na karcie auta, którą otrzymacie wraz z umową. Jeżeli zauważyliście, że czegoś w karcie nie ma, to wymuście na pracowniku wypożyczalni uzupełnienie braków. Możecie też sfotografować samochód z kilku ujęć, żeby później mieć podkładkę przy ewentualnych przepychankach z wypożyczalnią.

Generalnie liczcie się z tym, że za każdą, choćby najdrobniejszą rysę, która nie została ujęta w karcie wozu, przyjdzie wam zapłacić. Oczywiście zdarzają się uczciwe wypożyczalnie, machające ręką na podobne drobiazgi, ale nie możecie zakładać, że właśnie na taką trafiliście. Warto również zajrzeć do środka i ogarnąć ogólny stan siedzeń oraz tapicerki.

A jeżeli macie pełne ubezpieczenie? To po prostu wsiądźcie i cieszcie się radosnym wypoczynkiem 🙂 No, może sprawdźcie tylko stan paliwa, czy zgodny jest z tym, co ustaliliście z wypożyczającym.

Na co uważać przy wypożyczaniu samochodu?

Oczywiście przede wszystkim na ubezpieczenie i wysokość zabezpieczenia, o których mowa była już wcześniej. A poza tym, możecie sprawdzić jeszcze:

  • Limit kilometrów – coraz rzadziej zdarzają się oferty wynajmu z limitem kilometrów, ale zawsze może się taki rodzynek trafić, więc warto sprawdzić przed rezerwacją i oczywiście wybrać opcję bez limitu.
  • Wiek kierowcy – jeżeli nie skończyłeś 25 lat to z jednej strony bardzo fajnie, bo masz kawał życia przed sobą, ale z drugiej możesz mieć lekki problem z wynajęciem samochodu. Niektóre wypożyczalnie każą małolatom dopłacać, więc sprawdź jak to jest w przypadku tej, której oferta cię zainteresowała. Oprócz wieku kierowcy, niektóre wypożyczalnie zwracają uwagę na jego staż – jeżeli przedwczoraj zdałeś egzamin na prawo jazdy, to licz się z tym, że nie każdy będzie chciał zaufać twoim umiejętnościom.
  • Czas wynajmu – zwykle płaci się za każdy rozpoczęty dzień, jeżeli więc weźmiesz samochód dziś o 10 i oddasz jutro o 11, to najprawdopodobniej zabulisz za dwa pełne dni. W takiej sytuacji proponuję zwrócić auto godzinę wcześniej, a zaoszczędzony czas poświęcić na prozaiczne dłubanie w nosie.
  • Polityka paliwowa – najlepszą opcją dla nas jest oddanie samochodu z takim samym stanem paliwa, z jakim był wypożyczany. Czasem wypożyczalnie proponują samochód z pełnym bakiem, mówiąc no kurde chłopie, na wakacjach jesteś, więc się niczym nie przejmuj, możesz nam oddać wóz bez paliwa. Jeżeli dacie się nabrać na ten manewr, to możecie być pewni, że sporo przepłacicie za tankowanie.
  • Wyjazd wypożyczonym autem za granicę – jeżeli planujecie przekroczyć samochodem granicę, to warto dowiedzieć się, czy wasza wypożyczalnia nie ma nic przeciwko. Czasem za taki luksus trzeba dopłacić, ale nie zawsze. Sytuacja nabiera rumieńców w chwili, gdy mamy zamiar wjechać do kraju, który tak nie do końca istnieje (na przykład Cypr Północny). Wtedy również należy się zorientować, jakie jest zdanie wypożyczalni na ten temat.
  • Godziny otwarcia – małe wypożyczalnie zwykle nie są całodobowe, więc sprawdź dobrze, czy godziny zamknięcia nie kolidują zbyt mocno terminem twojego lotu. Niektóre placówki pobierają dodatkowe opłaty za oddanie auta poza godzinami urzędowania.
  • Drugi kierowca – jeżeli lubicie chlapnąć sobie od czasu do czasu jakieś piwko, to zawsze przyda się drugi kierowca. W większości wypożyczalni jest to opcja płatna, ale czasem uda się ogarnąć temat bez dodatkowych kosztów.
Drogi w Toskanii.
To miejsce na zabawny podpis. Tanio odstąpię.

Dodatki

Wypożyczalnie oferują za opłatą dodatkowe wyposażenie samochodu. Może to być na przykład dziecięcy fotelik samochodowy lub GPS. Za te dodatki zwykle każą sobie słono dopłacać, więc raczej nie polecam się na nie kusić. Nawigację weźcie sobie z domu (jak nie macie, to pożyczcie od cioci lub po prostu korzystajcie z mapy w telefonie). Fotelik, jeśli macie możliwość (niektóre linie lotnicze pozwalają przewozić go za darmo), najlepiej też.

Ale żeby nie było… niektóre dodatki bywają przydatne. Jeżeli na przykład będziecie jeździć po Algarve w Portugalii, to warto szarpnąć się na czytnik winiet.

Polecane wypożyczalnie

Poniżej krótka lista małych, lokalnych wypożyczalni, z których usług korzystałem i które uważam za godne polecenia.

Lista jest krótka z dwóch powodów. Po pierwsze nie ująłem w niej dużych, sieciowych molochów. Nie dlatego, bym miał im coś do zarzucenia, bo zwykle trzymają niezły poziom usług (co nie powinno dziwić – są przecież najdroższe). Uznałem jednak, że skoro są duże i znane, to ich znalezienie nie powinno stanowić większego problemu. Po drugie nie uwzględniłem tu lokalnych wypożyczalni, z których niespecjalnie byłem zadowolony – a tych niestety też się kilka zebrało.

Kreta

Na Krecie polecam wypożyczalnię Kappa, bo jest względnie tania i bezproblemowa. Mają kilka oddziałów na wyspie, między innymi na lotniskach w Chani i Heraklionie.

Sardynia

Jeżeli chodzi o Sardynię, to mogę z czystym sumieniem polecić wypożyczalnię Autonoleggio Sardinia. Nie są może najtańsi na całej wyspie, ale jakość usług i bezproblemowość warta jest swojej ceny (która też zresztą nie jest specjalnie wygórowana). Jest to dobry wybór szczególnie dla osób, które nie mają karty kredytowej, gdyż ta akurat wypożyczalnia jest otwarta na zastawy w gotówce.

Portugalia

Jeżeli Portugalia samochodem, to tylko Drive4fun. Stronę internetową mają wprawdzie mocno przedpotopową, ale sama wypożyczalnia pierwsza klasa. Niskie ceny ubezpieczenia, niski zastaw, dodatkowy kierowca za friko oraz możliwość wjazdu na teren Hiszpanii. Świetny wybór dla rodzin z dziećmi, głównie ze względu na korzystne ceny wynajmu fotelików samochodowych.

A po powrocie…

Kilka dni po podróży sprawdźcie, czy wasza karta kredytowa została odblokowana. Lepiej to zrobić, bo, jak już pisałem, pracownicy wypożyczalni wykazują skłonność do zapominania nieistotnych z ich punktu widzenia szczegółów.

No i to by było na tyle. Teraz już chyba wiecie, jak wypożyczyć samochód, żeby potem nie płakać. Jeżeli macie jakieś uwagi, to dajcie znać w komentarzu. A jeżeli żadnych nie macie, to po prostu udostępnijcie mój artykuł w swoich mediach społecznościowych. Zachęcam również do polubienia mojego fanpejdża– zbyt wiele się wprawdzie na nim nie dzieje, ale tylko dlatego, że Was tam jeszcze nie ma 😉

Szerokości!

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. podróże traktuje jako zło konieczne, co nie przeszkadza mu być niezastąpionym drogowskazem dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy koszmarnewakacje.pl to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.

1 Odpowiedź

  1. Zawsze staram się wypożyczyć auto gdy gdzieś lecę samolotem. Gdy do danego kraju leci się indywidualnie bez transferu do hotelu to wtedy auto wypożyczone z na lotnisku jest ok. ale gdy np. mamy podróż wykupiona w biurze podróży to pierwszy dzień praktycznie jest na straty – dojechanie do hotelu, odpoczynek i nie za bardzo się wtedy chce od razu rwać do podróżowania samochodem gdy na dodatek lot był długi i męczący.
    Ja zawsze wypożyczam samochód w lokalnych biurach, nie zdarzyło mi się jeszcze żebym nie dostała upustu, mogę dodatkowo oglądnąć limuzynę. Z wypożyczeniem auta może być kłopot w sezonie urlopowym, ale nie doświadczyłam tego, bo zawsze zwiedzam świat, gdy w Polsce kończą się wakacje i dzieciarnia wyrusza do szkół.
    Na pewno warto brać pełne ubezpieczenie i nie denerwować się czy komuś spodoba wycieraczka, lusterko i czy ktoś nie zechce zostawić graffiti na karoserii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *