Dziś będzie wpis praktyczny, a może nawet merytoryczny. Otóż bowiem pan Koszmarny bierze na ruszt Sardynię i ma zamiar powiedzieć wam o niej wszystko, co przed wyjazdem wiedzieć powinniście. Czyli: gdzie, co, jak, dlaczego, którędy i kiedy.

Żądnych wiedzy zapraszam do lektury, a całą resztę tylko pozdrawiam.

Jak dotrzeć na Sardynię?

Nie otwierajcie atlasów, ja wam wszystko wyjaśnię. Otóż Sardynia jest wyspą, co nieco ogranicza szanse, by dotrzeć tam na piechotę. Jeżeli więc nie macie doczepionych bionicznych płetw, to zostają wam właściwie dwa rozwiązania…

Prom

Bardziej czasochłonna opcja, ale w niektórych sytuacjach, na przykład jeżeli robicie sobie dłuższą objazdówkę po Włoszech, może mieć jakiś tam sens. Promy odpływają między innymi z Civitavecchia, Neapolu, Palermo i dopływają do Cagliari, Porto Torres lub Arbatax. Ceny za dwie osoby w samochodzie osobowym zaczynają się od 900 zł (w obie strony). Nieco tańsze są połączenia promowe z Korsyki, lecz tu, o ile pani od geografii w podstawówce nie wprowadziła w błąd, dochodzi jeszcze koszt dopłynięcia na samą Korsykę. Dokładne połączenia możecie wyszukać (a nawet nabyć bilety) pod tym adresem.

Osobiście nie jestem zwolennikiem dopływania promem na takie wyspy jak Sardynia, choć rzecz jasna dojazd własnym autem ma swoje zalety (na przykład można zabrać większy bagaż). Przy czterech osobach cena dojazdu oraz promu powinna być porównywalna do ceny lotu samolotem oraz wynajęcia samochodu na miejscu.

Samolot

Moim zdaniem lepsza opcja niż prom, szczególnie, że na Sardynię latają z Polski tanie linie. Najwięcej połączeń oferuje Ryanair, który z kilku miast (Warszawa, Kraków, Gdańsk, Poznań) lata do Cagliari. Jest też Wizzair, którym można polecieć do Alghero. Jeżeli chodzi o ceny, to spokojnie da się znaleźć coś w okolicach 300 zł (za jedną osobę, w obie strony). Czasem można też trafić na cenę bliższą 200 zł – wtedy można mówić o prawdziwej okazji.

Lot bezpośredni z Polski trwa około 2,5 godziny. Ponieważ ceny połączeń bezpośrednich są w miarę rozsądne, moim zdaniem nie ma większego sensu by kombinować z przesiadkami. Pan Koszmarny za lot powrotny na trasie Modlin-Cagliari w maju 2017 roku zapłacił 1070 zł. To cena za trzy osoby oraz jedną pół-osobę w postaci niemowlaka.

Jeżeli chcecie znaleźć najlepszy lot dla siebie, to polecam sprawdzić dostępne opcje w wyszukiwarce Azair.

Kiedy jechać na Sardynię?

Dobrzy ludzie, wierzcie mi na słowo i jedźcie poza sezonem. Sezon zaczyna się mniej więcej w połowie czerwca, by zwiększyć swe makabryczne zapędy w lipcu, aż do osiągnięcia apogeum koszmaru w sierpniu. Szczególnie odradzam ostatni miesiąc – Sardynia w sierpniu jest totalnie zatłoczona i jedyne co tam można wtedy zrobić, to zbankrutować.

Pan Koszmarny z ekipą był w drugiej połowie maja i generalnie może ten termin polecić – jest już ciepło, acz nie upalnie. Da się zwiedzać, ale również miłośnicy plażowania nie będą zawiedzeni (szczególnie jeżeli zatrzymają się w południowej części wyspy). Sardynia w maju wygląda zresztą przepięknie – kwitną kwiaty i okoliczności przyrody nastrajają pozytywnie nawet takiego marudę, jak ja.

Równie dobrym terminem będzie wrzesień oraz październik. Wciąż jest bardzo ciepło, a do tego woda w morzu nie zdążyła jeszcze wystygnąć po letnich upałach.

Sardynia przed sezonem

Transport

Aby swobodnie poruszać się po wyspie pan Koszmarny poleca wynajęcie samochodu. Oczywiście, jeżeli macie dużo czasu, możecie z samochodu zrezygnować na rzecz komunikacji publicznej (linie autobusowe obsługuje ARST), pamiętajcie jednak, że dotarcie w wiele ciekawych miejsc będzie wówczas nieco utrudnione.

Wypożyczenie samochodu na Sardynii

Na lotnisku w Cagliari jest sporo wypożyczalni, od tych dużych i porządnych w stylu Avis-a czy Heartz-a poczynając, kończąc na dużych i nieco mniej porządnych w stylu GoldCar. Duże oraz porządne odrzuciłem ze względu na ograniczony budżet (tak, tak, nawet taka gwiazda jak pan Koszmarny musi się czasem liczyć z pieniędzmi), więc postanowiłem wypróbować ten nieszczęsny GoldCar.

Jest to wypożyczalnia stosunkowo tania, ale słynąca z niezbyt ciekawego podejścia do klientów (internet pełen jest miejsc, gdzie ci wieszali na nieszczęsnym GoldCarze psy). Ponieważ jednak i tak postanowiłem wynająć auto wraz z oferowanym w wypożyczalni ubezpieczeniem, pomyślałem sobie: no czemu nie?

Niestety okazało się, że na dwa dni przed naszym majowym wylotem w GoldCar nie było już wolnych samochodów, więc mój misterny plan wziął się i wiecie co zrobił. Nie wiem dlaczego o tym opowiadam, być może tylko po to, byście uczyli się na moich błędach i pamiętali, że wynajęcie samochodu należy ogarnąć od razu po zabukowaniu biletów na samolot, a nie dwa dni przed wylotem.

Ostatecznie stanęło więc na Autonoleggio Sardinia. Jest to niewielka, lokalna wypożyczalnia (takie zwykle preferuję), która miała niezłe opinie w sieci. Główne zalety? Umiarkowane ceny, niski zastaw (który da się opłacić bez karty kredytowej). No i totalna bezproblemowość. Przyjechaliśmy, pani wydała auto, potem je oddaliśmy i tyle. Nie pozostaje mi nic nowego, jak tylko polecić.

Ile kosztuje wypożyczenie samochodu?

Jeżeli chodzi o ceny, to dziesięć dni w maju 2017 bez ubezpieczenia kosztowało 209,00 euro (wymagane dodatkowe zabezpieczenie 1000 euro na karcie kredytowej). Ten sam okres z pakietem ubezpieczeniowym koztował 341,00 euro (dodatkowe zabezpieczenie 300 euro na karcie lub gotówką). Drugi kierowca w cenie.

Oczywiście samochód rezerwowałem będąc jeszcze w Polsce (zawsze tak robię) i zdecydowałem się ostatecznie na wersję z ubezpieczeniem. Dlaczego? Ponieważ wiem jak włosi jeżdżą, wiem jak parkują i dlatego zawsze biorę tam ubezpieczenie 🙂 A do tego nie lubię blokować karty kredytowej, na której zresztą mam strasznie niski limit, bo, jakby to powiedzieć, kart kredytowych także nie lubię, uznając je za główne źródło zła tego świata.

Jak się jeździ po wyspie?

Ano w miarę dobrze. W maju ruch samochodowy nie jest zbyt duży, nie ma też wielkich problemów z parkowaniem. Oczywiście trzeba brać poprawkę na styl jazdy włoskich kierowców i zawsze spodziewać się niespodziewanego, ale ogólnie nie jest źle. Główne drogi są w bardzo dobrym stanie, niedoświadczeni kierowcy mogą mieć jednak trochę problemów na rzadko uczęszczanych górskich trasach.

Sardynia to wbrew pozorom dosyć duża wyspa, a podróż z północy na południe trwa ponad cztery godziny. Autostrady, co słuszne i sprawiedliwe, są bezpłatne. Aby sprawnie się poruszać i nie marnować czasu na bezsensowne jeżdżenie w kółko polecam korzystanie z nawigacji GPS (sprawdźcie wcześniej, czy wasza mapa uwzględnia Sardynię) lub chociażby z mapy offline zapisanej w telefonie.

Sardynia samochodem

Tak się jeździ po wyspie

Noclegi na Sardynii

Sardynia to jedno z bardziej pokręconych miejsc w Europie, jeżeli chodzi o wynajęcie noclegu. Wybór jest oczywiście spory i poza szczytem sezonu nie powinno być większego problemu z wolnymi miejscami, ale znalezienie miejscówki o dobrym stosunku jakości do ceny, to zadanie dla naprawdę błyskotliwego matematyka.

Wszystko przez to, że Sardyńczycy umiłowali sobie rozbijanie ceny na pierdyliard składowych. Podam przykład: podczas szukania noclegu na booking.com znalazłem świetny dwupokojowy apartament w cenie, powiedzmy, 100 euro za tydzień. Bomba, pomyślałem sobie. Prawdziwa bomba. Problem polegał na tym, że jak tylko wszedłem w dokładny opis, to tam, małym druczkiem, było mniej więcej coś takiego: obligatoryjna dopłata za sprzątanie – 150 euro, opłata wstępna – 70 euro, pościel – 15 euro za osobę, ręczniki – 12 euro za sztukę, o dodatkowych podatkach już nawet nie wspominając.

No cóż, nie muszę chyba dodawać, że takie zagmatwanie raczej nie ułatwia znalezienia fajnej miejscówki.

Jednym zdaniem: szykujcie się na prawdziwą orkę.

Polecane noclegi

Albo skorzystajcie z jednego z moich linków (byłem, spałem i wiem, że dobre):

Li Seddi Apartaments – fajna miejscówka na północy Sardynii. Za pięć nocy w apartamencie z oddzielną sypialnią zapłaciliśmy niecałe siedemset złotych (maj 2017). Jest basen, fajny widok na morze (choć do plaży daleko) i właściwie wszystko czego trzeba. Apartament znajduje się małej miejscowości Badesi. Nie jest to przesadnie interesujące miejsce, ale może stanowić dobrą bazę wypadową do zwiedzenia tej części wyspy, szczególnie że noclegi tu są tańsze niż w okolicznych miejscowościach. Jedna uwaga: samochód jest niezbędny.

Sa Mirada Apartments – to nasze centrum dowodzenia podczas wizyty na południu Sardynii. Wypasiony apartament blisko centrum Villasimius, niestety sporo droższy niż pierwszy z polecanych (1440 zł za pięć nocy). Ale czego się nie robi, by poczuć odrobinę luksusu? 😉

Na co zwrócić uwagę przy szukaniu noclegu?

Przede wszystkim na wspomniane wyżej opłaty dodatkowe! Często dopisane są drobnym drukiem, a często potrafią nawet podwoić łączny koszt wynajmu.

Przy poszukiwaniu noclegu zawsze warto też sprawdzić jego dokładną lokalizację na mapie. Z rezerwą podchodźcie do zapewnień właścicieli w kwestii na przykład odległości od morza. To, że dany apartament znajduje się 200 metrów od morza wcale bowiem nie wyklucza, że od najbliższej plaży może go dzielić dwadzieścia minut samochodem.

Oprócz tego pamiętajcie, że nawet jeśli już dopłacicie za ręczniki, to 99% nie będą to ręczniki plażowe. Te musicie zabrać ze sobą.

Co zobaczyć?

Sardynia oferuje dużo ciekawych miejsc, z których niestety nie wszystkie dane mi było zobaczyć. Byliśmy tam dziesięć dni, ale raz, że jest to dosyć duża wyspa, więc ciężko ogarnąć, a dwa, że podróżowanie z dziećmi nakłada niestety sporo ograniczeń.

Północno-zachodnia część wyspy

Klif Capo Caccia

Capo Caccia. Zejście do Groty Neptuna

Na północy mogę polecić zjawiskowo piękny klif Capo Caccia oraz znajdującą się u jego podnóży Grotę Neptuna. Będąc w okolicy warto również zajrzeć do uroczego miasta Alghero.

Nieco na południe od Alghero, znajduje się piękne miasteczko Bosa, które również polecam, choć widziałem je zaledwie pobieżnie.

Miłośnicy rajskich plaż nie powinni być zawiedzeni znajdującą się na północno-zachodnim skrawku Sardynii plażą La Pelosa, która jest niestety równie piękna, co zatłoczona. Jeżeli komuś mało, to może jeszcze odwiedzić całkiem przyjemną Spaggia Li Cossi.

Plaża La Pelosa na Sardynii

Plaża La Pelosa

Południowo-wschodnia część wyspy

Mamy tu stolicę Sardynii, czyli miasto Cagliari, które pan Koszmarny widział jedynie przez szybę (najpierw samolotu, a potem samochodu). Miłośnikom plażowania do gustu może przypaść leżące na samym południu Villasimius, które wydaje się fajną (i co ważniejsze nieco tańszą) alternatywą dla położonego tuż obok słynnego Costa Rei.

Villasimius na Sardynii

Villasimius – niby kurort, ale znośnie

Plaża w Villasimius

Plaża w Villasimius

Zresztą wszystkie piękne miejsca na Sardynii, które pan Koszmarny odwiedził, znajdziecie w pozostałych wpisach. Zachęcam do lektury.

Jedzenie na Sardynii

Ponieważ pan Koszmarny jest fanatykiem owoców morza, to w kwestii doboru posiłku ma tylko jedną radę: jedzcie wszystko, czy to będzie grillowana ośmiornica czy po prostu krewetki 😉

Jeżeli macie zamiar stołować się na mieście, to pamiętajcie, że na Sardynii, spotkacie się z przedziwnym zjawiskiem o nazwie sjesta. Przedziwne zjawisko o nazwie sjesta sprawi, że nie będziecie mogli zjeść wtedy, kiedy będziecie głodni. W jakich godzinach trwa sjesta? Żebym ja to wiedział 🙂 Nie ma stałych godzin zamknięcia knajp, to znaczy są, ale w każdym miejscu nieco inne. Generalnie można założyć, że po 13 jest już problem, by zjeść coś na mieście i problem ten przestaje być problemem dopiero w okolicach 19, kiedy to zaczynają się otwierać wszystkie restauracje.

Na Sardynii, jak wszędzie Włoszech, większość knajp doliczy nam do rachunku tak zwane coperto, czyli opłatę za nakrycie stołu. Opłata ta wynosi zwykle od 1 do 2,5 euro za osobę i nie ma sposobu, by się od niej wywinąć 😉

Plaże na Sardynii

Co jeszcze trzeba wiedzieć przed podróżą na Sardynię?

Ceny

Drogie, drogie, wszystko drogie. Drogie są panie, które ten wpis czytają, jak i droga jest sama Sardynia. No ale to w końcu Włochy, nikt przecież nie mówił, że ma być tanio.

O kosztach noclegów, wynajęcia samochodu oraz samolotu pisałem już wyżej. Teraz powiem tylko, że obiad w restauracji kosztował nas zwykle w okolicach 40-50 euro (dwie osoby dorosłe plus jedno dziecko, które coś tam je oraz jedno, które śpi). Ceny w sklepach zdecydowanie wyższe niż w Polsce. Koszt benzyny to 1,9 euro za litr.

Język

Ponieważ Sardynia należy do Włoch, jeżeli znasz włoski to nie będziesz miał problemów, by się dogadać. Podobnie w przypadku, gdy płynnie posługujesz się językiem sardyńskim – większość mieszkańców potrafi mówić również tym przedziwnym narzeczu. Nie znasz włoskiego ani sardyńskiego? Nic straconego 🙂 Możesz jechać do Alghero, gdzie spora część lokalsów posługuje się katalońskim.

A co robić w sytuacji, gdy nie znasz ani włoskiego, ani sardyńskiego, ani katalońskiego? W miejscach bardziej turystycznych nie powinno być większych problemów z dogadaniem się w języku angielskim. W miejscach turystycznych nieco mniej pozostaje natomiast zawsze skuteczny amatorski migowy, który z całego serca polecam!

Śmieci

Sardyńczycy mają pierdolca na punkcie śmieci. Serio. Właściciele wynajmowanych przez was mieszkań na 99% poproszą was o segregowanie odpadów, z ich perspektywy (no i oczywiście z perspektywy naszej planety) jest to bardzo istotna kwestia. Wynika to z tego, że wywóz nieczystości jest tam cholernie drogi (znacznie, ale to znacznie droższy niż w Polsce). No cóż, jako że pan Koszmarny jest zwolennikiem dbania o środowisko naturalne, to jego rada może być tylko jedna: segregujcie śmieci! Zawsze, nie tylko w wakacje.

Sardynia z dzieckiem

Czy to dobry pomysł? No cóż, skoro już musicie brać ze sobą balast, to tak – nie jest to najgorszy pomysł 😉 Sardynia to dobre miejsce na podróż z dziećmi, choć oczywiście trzeba się liczyć z tym, że nie wszystko uda wam się zobaczyć.

Mała rada: jeżeli będziecie lecieć z dzieckiem Ryanairem i planujecie wynająć na miejscu samochód, to warto zabrać ze sobą fotelik samochodowy. Jego przewóz jest darmowy, więc dzięki temu sporo zaoszczędzicie na miejscu (wypożyczalnie samochodów słono sobie liczą za foteliki).

Sardynia - skarby morza

Sardynia z dzieckiem też ma swój urok.

Czy warto w ogóle jechać?

Upić się warto. Ale jak już wytrzeźwiejecie to możecie jechać. Powinno być fajnie.

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. niezastąpiony drogowskaz dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.