Gdybym miewał skłonności do emfazy, to powiedziałbym, że Bośnia i Hercegowina jest sercem Bałkanów. A potem dodałbym, że jest esencją. Ale nie taką od herbaty. Raczej chodziłoby mi o to, że jest esencją pochrzanionej historii całego półwyspu. Na szczęście skłonności do emfazy miewam rzadko, a do tego rano akurat zażyłem dobre leki. W związku z tym ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że BiH to bardzo ciekawy kraj. Ładny, intrygująco zróżnicowany. Oraz warty odwiedzenia. Tak po prostu.

W dzisiejszym wpisie postaram się wymienić główne atrakcje Bośni i Hercegowiny. Zarówno te stworzone przez człowieka, czyli miasta, mosty, twierdze, zamki i inne zabytki, jak i przez przyrodę. Oprócz tego podrzucę informacje praktyczne, czyli wszystko, co warto wiedzieć przed podróżą.

Mapa

Marketingowi spece z Bośni i Hercegowiny wpadli na pomysł, by swoje piękne państwo reklamować hasłem „kraj w kształcie serca”. Był on, ten pomysł, o tyle uzasadniony, że jak zerkniemy na mapę, to układ granic BiH rzeczywiście przypomina nieco centralny narząd układu krwionośnego. Spójrzcie zresztą sami:

Bośnia i Hercegowina. Mapa atrakcji turystycznych.
Mapa Bośni i Hercegowiny. Mocno poglądowa, ale za to z atrakcjami turystycznymi.

Nie widzicie? Ok, może przypomina to trochę patrzenie na wydruk po pierwszym USG i zachwycanie się pięknem swojego nowego potomka. Tak czy inaczej, powyżej zaznaczyłem wszystkie, moim zdaniem, główne atrakcje turystyczne Bośni i Hercegowiny. Niech ta mapa, nad którą pracowałem całe siedem minut, będzie dla was drogowskazem i pociechą w trudnych chwilach 😉

Jak dojechać?

Z Polski nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych do Bośni i Hercegowiny. Jeżeli więc chcemy wybrać się tam samolotem, to musimy kombinować z przesiadkami (można je sprawdzić chociażby na azair.eu). Uprzedzam jednak, ze ceny lotów nie są specjalnie zachęcające i podróżujący musi liczyć się z kosztami w okolicach 800 zł za lot w dwie strony. Lotniska międzynarodowe znajdują się w Sarajewie, Banja Luce oraz Tuzli.

Ponieważ lot nie jest ekonomicznym rozwiązaniem, wiele osób decyduje się na podróż do Bośni i Hercegowiny samochodem. Jest to opcja, którą wybrał również pan Koszmarny.

Zwiedzanie Bośni i Hercegowiny samochodem.
Bośnia i Hercegowina – niereprezentatywna próbka widokowa.

Zazwyczaj BiH nie jest głównym celem podróży i zalicza się ten kraj przy okazji wyjazdu do Chorwacji, Czarnogóry lub Albanii. Jeżeli zastanawiacie się, czy to jest dobry pomysł, to już nie musicie. Pan Koszmarny zapewnia: tak, to jest dobry pomysł. Droga przez Bośnię i Hercegowinę zajmuje wprawdzie nieco więcej czasu, niż przejazd przez chorwackie autostrady, ale za to obfituje w fantastyczne widoki. No i jest sporo tańsza. Niezbędne informacje na temat podróży samochodem znajdziecie w sekcji Informacje praktyczne.

Co zobaczyć w Bośni i Hercegowinie?

Dobra, skoro już z grubsza wiemy jak dojechać, to czas pomyśleć o tym, jakie atrakcje warto zobaczyć na miejscu. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Bośnia i Hercegowina nie jest państwem, które obfituje w ciekawe miejsca, zapewniam jednak, że to złudne wrażenie. Przed pierwszą wojną światową mówiło się o bałkańskim kotle i jeżeli jakiekolwiek jego ślady pozostały do dziś, to najprędzej odnajdziemy je właśnie w Bośni i Hercegowinie. Ten kraj wciąż bowiem pozostaje wymieszany (zarówno etnicznie, jak i religijnie) na poziomie niespotykanym w innych częściach Europy. Mamy więc pierwszy powód, by tam pojechać: zróżnicowanie.

Powód numer dwa to przepiękne miasta. A w nich zjawiskowe mosty – zarówno stare, jak i świeżo odbudowane, kolorowe bazary, malowniczo położone klasztory, meczety, zamki i twierdze, które warto zwiedzić. Tu wschód łączy się z zachodem, tu chrześcijańskie kościoły stoją obok wybudowanych ku chwale islamu meczetów. Wszędzie można też trafić na pozostałości ostatniej wojny. Ślady po kulach oraz zniszczone budynki wciąż przypominają o niedawno zakończonym konflikcie.

Jeżeli nie przekonują was miasta, to podbiję stawkę i dodam powód numer trzy. Można go określić jednym słowem: przyroda. Dzika, czasem niedostępna, ale zawsze przepiękna i wprowadzająca w zachwyt nawet takiego malkontenta jak pan Koszmarny. Wspaniałe górzyste krajobrazy, które warto podziwiać choćby zza okien samochodu. Piękne wodospady, które na nowo pozwalają odkryć dziecięcą radość. Najpiękniejsze góry, pełne nieodkrytych jeszcze miejsc. Parki narodowe, których zwiedzanie powinno być niezapomnianą przygodą.

No, to z grubsza by było tyle. Teraz lecimy tym cieńszym, bardziej szczegółowo… Co zwiedzić w Bośni i Hercegowinie?

Mostar – stary most, bazar i ślady po kulach

Jeżeli myślimy o podróży do Bośni i Hercegowiny, to zwiedzanie Mostaru jest zapewne pierwszym pomysłem, jaki przychodzi nam do głowy. I całkiem słusznie, gdyż to miasto jest absolutnym hitem i perełką półwyspu bałkańskiego. Pozwólcie, że pozwolę sobie na użycie idiotycznego słowa i napiszę, iż Mostar ma po prostu fantastyczny klimat. Co zobaczyć będąc na miejscu? Oczywiście Stary Most, który jest właściwie nowy, kolorowy bazar i w ogóle całe stare miasto. To ostatnie znalazło się zresztą na liście UNESCO. Jeżeli natomiast kogoś zabytki starych miast nie kręcą, to może się od nich szybko oddalić i też powinno być bardzo ciekawie.

Więcej informacji i zdjęć, znajdziecie w oddzielnym wpisie na moim blogu, który jest tu: Mostar.

Atrakcje Hercegowiny

Blagaj – klasztor derwiszów

Skoro już traficie do Mostaru, to grzechem byłoby nie zainteresować się jego najbliższą okolicą. Szczególnie, że zaledwie kilka kilometrów od miasta znajduje się klasztor derwiszów w Blagaj. To tam można ujrzeć równie genialny, co pocztówkowy widoczek, przedstawiający tekke u ujścia turkusowej rzeczki Buny.

Żądnych wiedzy oraz zdjęć zapraszam oczywiście do oddzielnego wpisu na blogu: Blagaj.

Pocitelj 

Polecam także wizytę w miasteczku Pocitelj, które jest przepiękne, a przy okazji ciche i spokojne. Nie jest to może miejsce na cały dzień, ale na tutejsze uliczki na pewno warto poświęcić kilka godzin. Jeżeli uda wam się wejść na wieżę, to dajcie znać.

Więcej informacji w oddzielnym wpisie, dostępnym o tu: Pocitelj.

Wodospady Kravica 

Wodospady Kravica
Wodospady Kravica.

Z atrakcji około-mostarowych, odwiedziliśmy jeszcze wodospady Kravica. Tego miejsca specjalnie nie polecam, choć nie żebym zaraz odradzał. Woda pięknie tu sobie kapie, liczni turyści się pluskają, okoliczności przyrody dają radę. Można jechać, jeżeli macie czas, bo wodospady nie są złe. Po prostu nie dopasowały się zbyt dobrze do wysublimowanego poczucia estetyki pana Koszmarnego.

Więcej szczegółów znajdziecie na tej podstronie: wodospady Kravica.

Medjugorje 

Jeżeli ktoś poszukuje strawy duchowej i bliska jest mu wiara chrześcijańska, to może zainteresować go wycieczka do Medjugorje. Jest to miejsce znane z objawień, jakie rzekomo wydarzyły się tu w 1981 roku. Dziś do Medjugorie przyjeżdżają tłumnie wycieczki z pielgrzymami (bardzo wiele z Polski), którzy wspinają się na wzgórze i oddają modlitwie. Dla osób, które nie są zainteresowane tego typu aktywnościami, nie ma tu jednak nic ciekawego.

Sarajewo – stolica o poplątanej historii

Skoro już jesteśmy przy miejscach, gdzie stopa pana Koszmarnego nie postała, to czas wspomnieć o stolicy Bośni i Hercegowiny. Sarajewo to miasto o pogmatwanej historii, często określane jako miejsce spotkania czterech największych religii świata. To tu zastrzelono arcyksięcia Ferdynanda, co zapoczątkowało wybuch pierwszej wojny światowej. To tu znajduje się przerażająca aleja snajperów, gdzie podczas wojny w 1994 roku polowano na ludzi. To tu meczety sąsiadują z kościołami katolickimi, a cerkwie z synagogami. Symbolami miasta są plac Bascarsija i fontanna Sybilj, a także położony nieopodal Most Łaciński.

Ponieważ na tle innych europejskich stolic, Sarajewo wydaje się dosyć ciekawe, pan Koszmarny zamierza zwiedzić je przy najbliższej okazji.

Travnik – twierdza i cmentarze

Jeżeli cenicie sobie spokój, stare twierdze oraz widok kolorowych meczetów, możecie zajrzeć do miasta Travnik. Jeżeli jednak tam nie dojedziecie, to aż tak wiele, przynajmniej w ocenie pana Koszmarnego, nie stracicie.

Jajce – wodospad, zamek i młyny wodne

Niezwykle ciekawym miejscem jest z kolei miasto Jajce. Genialny wodospad, rewelacyjne młyny wodne i niepokojąca atmosfera miasteczka sprawia, że naprawdę warto je zwiedzić. Interesujących rzeczy jest tam zresztą więcej, bo można też zajrzeć choćby na górującej nad miastem twierdzy.

Główne zabytki oraz atrakcje opisałem w oddzielnym wpisie: Jajce i Travnik.

Inne ciekawe miejsca

Dla tych, którym zostanie trochę czasu (albo akurat będą przejeżdżać obok) mogę zaproponować jeszcze kilka fajnych (albo i nie) miejscówek. W większości z nich nie byłem, ale ponieważ sporządzanie tego wpisu poprzedziłem długą i wyczerpującą kwerendą, uważam, że dobrze o nich wspomnieć.

Wieś w Bośni i Hercegowinie
To nie jest zdjęcie miejsca, o warto zobaczyć. To przypadkowe zdjęcie z Bośni i Hercegowiny, które do niczego nie pasuje.
  • Banja Luka. Pod względem wielkości drugie po Sarajewie miasto w BiH, które słynie z podobno nieźle rozwiniętej infrastruktury „szaleństw nocnego życia”. Pan Koszmarny nie potrafi tego potwierdzić, bo, choć Banja Lukę odwiedzić w nocy, to niestety wciąż ma małe dzieci i musi czasem sypiać.
  • Trebinje. Miasto położone tuż przy granicy z Chorwacją i Czarnogórą, zamieszkane głównie przez Serbów. Z głównych atrakcji Trebinje można wymienić chociażby Most Arslanagica (jak widzicie, BiH interesującymi mostami stoi 😉 ) oraz targ pod platanami. Oprócz tego mieszczą się tu również cerkwie: Hercegovacka Gracanica oraz św. Michała Archanioła. Stare miasto w Trebinje jest podobno bardzo ciekawe, ale ponieważ nie udało mi się go do tej pory nawiedzić, nic więcej już o nim nie napiszę.
  • Visoko. Wzgórza niedaleko Sarajewa, określane czasem jako bośniackie piramidy.
  • Wiszegrad (Vysehrad). Miasto położone blisko granicy z Serbią, któremu sławę przyniósł wpisany na listę UNESCO stary most na rzece Drinie. Most jest imienia Mehmeda Paszy Sokolovicia i na zdjęciach prezentuje się całkiem przyzwoicie. Niestety, całkiem przyzwoicie to trochę zbyt mało, by pan Koszmarny specjalnie tam jechał.
  • Zamek Srebrenik. Nieopodal Tuzlli, w miejscowości Srebrenik (nie mylić z Srebrenicą) znajduje się niewielki zamek. Został postawiony na wysokiej skale i na zdjęciach prezentuje się całkiem zacnie. Jeżeli ktoś ma po drodze, to chyba warto tam zajrzeć.

„Most na rzece Drinie” to również tytuł znanej powieści serbskiego noblisty Ivo Andricia, której akcja dzieje się oczywiście w Wiszegradzie.

Czy powyższa lista zawiera wszystko, co warto zobaczyć w BiH? Zapewne nie. Jeżeli masz pomysł, co można jeszcze do niej dodać, to podziel się swoją wiedzą w komentarzu.

Plaże, czyli Neum i… tylko Neum

Bośnia i Hercegowina ma wprawdzie dostęp do Morza Adriatyckiego, ale jest on raczej symboliczny. Linia brzegowa to zaledwie 20 kilometrów wciśniętych pomiędzy Makarską a Dubrovnikiem. Mieści się tu Neum, czyli jedyny nadmorski kurort w BiH. Nie jest to może najwspanialsze miasteczko nad Adriatykiem, ale jakiś tam swój (kurortowy, rzecz jasna) urok ma. Atutem tego miejsca są na pewno nieco niższe, niż w sąsiedniej Chorwacji, ceny. Zarówno noclegów jak i wszystkiego innego.

Informacje praktyczne

Ok, skoro główne atrakcje mamy już za sobą czas przejść do następnego punktu programu. A tym będą ogólne informacje, co warto wiedzieć przed wyjazdem do BiH.

Kiedy jechać?

A kiedy tam sobie chcecie 🙂 Bośnia i Hercegowina nawet w sezonie nie jest przesadnie zapchana, więc termin wyjazdu można spokojnie dopasować do swoich preferencji (czytaj: tego, kiedy mamy urlop). Oczywiście poza sezonem będzie tu na pewno mniej turystów.

Paszport czy dowód? A może wiza?

Mieszkańcy Unii Europejskiej mogą wjechać do Bośni i Hercegowiny zarówno na podstawie paszportu, jak i dowodu osobistego. Pan Koszmarny zwykle w takich sytuacjach rekomenduje zabranie ze sobą obu tych dokumentów oraz nietrzymanie ich podczas podróży w jednym miejscu. Wiza nie jest wymagana, o ile nie zamierzacie przebywać w BiH dłużej niż 90 dni.

Waluta

Obowiązującą walutą w Bośni i Hercegowinie jest marka konwertybilna. Jeżeli nie lubicie sobie łamać języków, możecie ją również nazywać marką zamienną, czyli BAM (lub KM). Jest to waluta o tyle przyjemna, że jej kurs ustawiono sztywno do kursu euro.

Przeliczniki:

  • Dla wytrawnych matematyków: 1 EUR = 1,95583 KM
  • Dla normalsów: 1 EUR = 2 KM
  • Dla normalsów z Polski: 1 KM = 2 PLN (z małym haczykiem)

Będąc w BiH, marki konwertybilne można oczywiście wypłacić w bankomatach. W przypadku posiadania konta złotówkowego trzeba się jednak liczyć z podwójnym przewalutowaniem, przez co kurs nie będzie specjalnie korzystny. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem może być zabranie ze sobą euro i wymiana na lokalną walutę w tutejszym kantorze. Jak zawsze, zarówno przy wypłatach z bankomatów, jak i wymianie waluty w kantorze, warto zwracać swą baczną uwagę na ewentualne prowizje.

Osoby, które odczuwają głęboką niechęć do egzotycznych banknotów, może ucieszyć wieść, że w miejscach typowo turystycznych często da się płacić bezpośrednio w euro. Co tam zresztą euro… w Mostarze oraz Neum, niektórzy sklepikarze przyjmują nawet chorwackie Kuny.

Zakazy w Blagaj
Robiąc to zdjęcie, pan Koszmarny przystanął i się zatroskał. Co tu robić, skoro niczego nie można?

Ceny

Dla turystów z Polski, Bośnia i Hercegowina jest krajem w miarę tanim. Wstęp do większości atrakcji turystycznych nie powinien przekraczać równowartości 10 zł. Ceny artykułów spożywczych i innych codziennych pierdół w sklepach są nieco niższe lub w najgorszym razie zbliżone do cen w Polsce.

Koszt noclegów również nie jest wygórowany. Za cały dwupokojowy apartament w centrum Mostaru zapłaciliśmy 150 zł. Nieco taniej było w mieście Banja Luka, gdzie apartament (także dwupokojowy) kosztował nas 100 zł za jedną noc. Oczywiście w hostelach da się przenocować za znacznie mniejszą kwotę.

Średnia cena paliwa jest niższa niż w Polsce oraz w sąsiedniej Chorwacji.

Bośnia i Hercegowina samochodem 

  • Warto tankować. I nie mam tu na myśli alkoholu, acz ten, rzecz jasna, też od czasu do czasu warto, choćby po to, by załapać nieco dystansu do tak zwanej rzeczywistości. W Bośni i Hercegowinie warto jednak na pewno tankować paliwo – czy to benzyna, czy też diesel – gdyż ponieważ owo paliwo ma całkiem korzystną cenę. W przeliczeniu niecałe 4,5 zł za litr, czyli sporo taniej niż w Polsce, nie mówiąc już o innych krajach cywilizowanych. Jeżeli chodzi o jakość, to tankowałem wyłącznie na sieciowych stacjach i nie mam żadnych zastrzeżeń. Oczywiście nie polecam tankowania na egzotycznych stacjach, ale ta uwaga odnosi właściwie do całej Europy. Łącznie z Polską.
  • Warto obserwować widoki. O tak, widoki to jest coś, czym Bośnia i Hercegowina może zachwycić. Jeżeli będziecie tędy przejeżdżać, choćby tylko transferem, to koniecznie róbcie to w ciągu dnia. Raz, że będzie zdecydowanie bezpieczniej (tu praktycznie nie ma autostrad), a dwa, że nie ominą was te wszystkie cuda za oknami samochodu, jakie będziecie po drodze mijać.
Zamalowane znaki w Bośni i Hercegowinie
Drogowskaz zamalowany w połowie sprayem to częsty widok w BiH.
  • Międzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane. Wystarczy wam to polskie, którego wyrobienie kosztowało was pewnie sporo nerwów 😉
  • Na niektórych stronach internetowych można natrafić na informację, że aby wjechać na teren BiH nieswoim samochodem należy posiadać dokument (poświadczony notarialnie lub wydany przez PZMot), z którego będzie wynikać, że mamy prawo korzystać z auta. Powiem tylko tyle, że pan Koszmarny przekroczył jednak granicę samochodem niezarejestrowanym na jego nazwisko i nikt go nie powstrzymał. Więc albo mieliśmy dużo szczęścia, albo jest to martwy przepis.
  • Autostrady to w Bośni i Hercegowinie rarytas, więc nie liczcie, że uda wam się nimi często podróżować. Właściwie to jest tylko kawałek przy Sarajewie oraz za Banja Luką w kierunku granicy z Chorwacją. Oczywiście płatne (opłatę uiszcza się na bramkach). Poza tym królują drogi z jednym pasem w każdą stronę, co czasem przeszkadza mniej (bo praktycznie nie ma ruchu), a czasem bardziej (bo ruch jest i wleczesz się jak debil za ciężarówką wypełnioną arbuzami).
Samochodem przez Bośnię i Hercegowinę
Bośnia i Hercegowina samochodem. Droga z Mostaru do Blagaj.

Czy potrzebna jest zielona karta?

Tak, zielona karta jest potrzebna by wjechać do BiH. Przed wyjazdem odbierzcie ją od swojego ubezpieczyciela OC. Zwykle jest to koszt w okolicach 30 zł, choć niektóre ubezpieczalnie wydają zielone karty bez dodatkowych opłat.

Tranzyt przez Neum

Jeżeli chodzi o tranzytowy przejazd przez Neum, to sytuacja jest skomplikowana. Niektórzy twierdzą, że zielona karta jest wymagana, inni natomiast, że nie jest. Pan Koszmarny może powiedzieć tylko tyle, że jadąc swego czasu do Dubrovnika zielonej karty nie miał i nikt go o to na granicy nie pytał. Oczywiście dopuszczam możliwość, że mógłbym mieć problem, gdybym w tym nieszczęsnym Neum zaliczył jakąś stłuczkę. Ale nie zaliczyłem, więc nic więcej powiedzieć na ten temat nie potrafię.

Bezpieczeństwo w Bośni i Hercegowinie

Choć państwo wciąż mocno kojarzy się z wojną, to warto pamiętać, że od jej zakończenia minęło już prawie ćwierć wieku. Czy teraz w Bośni i Hercegowinie jest bezpiecznie? Według mnie tak. Podczas podróży ani razu nie czułem się specjalnie zagrożony i jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, nie ma tu moim zdaniem dużej różnicy z Polską. Oczywiście warto zachowywać zdrowy rozsądek. Samotne spacery, odbywane późną porą i do tego po podejrzanych dzielnicach, zawsze mogą się skończyć nieciekawie.

Oddzielną kwestią są liczne niewybuchy, jakie pozostawiła po sobie niedawna wojna. Osobiście się nie natknąłem (czego dowodem jest niniejszy tekst), ale one są. Jeżeli więc macie zamiar szwendać się po górach, które to szwendanie niewątpliwie może być fajne, to pamiętajcie żeby sprawdzić, czy teren waszego spaceru nie jest aby zaminowany. Do sprawdzania polecam inną metodę, niż powolne stąpanie z palcami w uszach.

Co warto zjeść?

Jeżeli Bośnia i Hercegowina (oraz w ogóle Bałkany) ma w moich oczach jakąś zasadniczą wadę, to jest nią kuchnia. Ta bowiem mięsem stoi i dla człowieka, który mięsa raczej nie jada, podróż w te rejony nie będzie wiązała się ze smakowym eldorado. Z lokalnych specjałów spróbowałem właściwie tylko trzy rzeczy:

  1. Burek. Nie wiem czy to przypadek, ale pod tą właśnie nazwą, która jednoznacznie kojarzy się z psem, sprzedawany jest największy przysmak spośród tutejszych wypieków. Przy okazji każdego mniejszego burknięcia (może stąd nazwa?) w brzuchu zachodziliśmy do okolicznej Pekary, by coś takiego kupić. Klasyczny burek wypełniony jest wprawdzie zmielonym mięsem, ale bez problemu da się również kupić jego odmiany: zeljanica ze szpinakiem, sirnica z serem lub krompirusa z ziemniakami. A jak te cuda smakują? No cóż, świat burków w BiH jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, na co trafisz. Od wybornych po paskudne. Ale warto próbować.
  2. Bakława (czy tam baklawa). To przebrzydle słodkie ciastko. Jeżeli macie w sobie dość odwagi, by je zamówić, to dam wam małą radę: w ile osób byście nie podróżowali, weźcie na początek tylko jedno ciastko. Jedno na wszystkich, a nie po jednym dla każdego! Wierzcie mi na słowo, że jeżeli nie pochodzicie z ulicy Sezamkowej, to możecie mieć poważny problem, aby nawet w cztery osoby zjeść jedną baklawę 🙂
  3. Kawa. Oczywiście przygotowana po bośniacku, czyli po turecku 😉 Mocna, aromatyczna i wyrazista. Jeżeli Chuck Norris pijałby kawę, to zapewne tylko taką.
Kawa w Bośni i Hercegowinie
Kawa w BiH – widok poglądowy tuż po zakończonej konsumpcji.

Warto pamiętać, że Bośnia i Hercegowina jest krajem mocno zróżnicowanym kulturowo. Znajduje to swoje odbicie również w ofercie lokali gastronomicznych, gdzie, zależy jak się trafi, panować mogą skrajnie różne zwyczaje. Żeby nie być gołosłownym, powiem, że Pan Koszmarny nadział się raz na knajpę w której nie było piwa. Ani wina. Ani w ogóle alkoholu. Niech to będzie dla was nauczką, by sprawdzać takie rzeczy zanim się wygodnie usadowicie 😉

Noclegi w BiH

Z moich doświadczeń wynika, że Bośnia i Hercegowina jest dosyć przyjemnym miejscem, jeżeli chodzi o rezerwowanie miejsca do spania. Choć baza noclegowa dostępna w Internecie nie jest przeogromna, to raczej nie powinno być problemu ze znalezieniem sobie przytulnych czterech kątów. Ba, możemy śmiało założyć, że nasze cztery kąty będą nie tylko przytulne, ale również dosyć tanie. Nocleg w BiH będzie również dobrym pomysłem, by zatrzymać się na jedną noc, gdy celem podróży jest np. Czarnogóra, Albania lub Grecja. Dlatego dobrym? Bo spanie tutaj niemal na pewno będzie dużo tańsze od tego, co oferuje sąsiednia Chorwacja lub na przykład na Węgry.

Ciekawostka: jeżeli jedziecie na wycieczkę do BiH, to możecie zaoszczędzić trochę miejsca w sakwojażu i nie brać ze sobą kapci. Te bowiem będą na wyposażeniu każdego szanującego się noclegu. Do wyboru do koloru.

Również tutejsze wtyczki do prądu są takie jak w Polsce. Czyli normalne 🙂

Polecane noclegi

Jeżeli planujecie nocleg w Bośni i Hercegowinie, to koniecznie (możecie traktować to jako rozkaz! 🙂 ) musicie zatrzymać się choćby na jedną noc w Mostarze. To miasto jest absolutną perełką Bałkanów! Oprócz tego sądzę, że dobrym pomysłem jest znaleźć sobie pokój w okolicach Jajec miasta Jajce, które wydaje się dobrą bazą wypadową na północy kraju. Szukającym dobrych, tanich i sprawdzonych noclegów, proponuję zapoznać się z dwoma miejscami, w których byłem i które mocno polecam:

Ciklon Apartment – rewelacyjny nocleg w mieście Banja Luka, wprost stworzony dla zmęczonych długą drogą samochodem. Bezproblemowy parking, pełna lodówka, dwa poziomy z sypialnią w piwnicy 😉 Ta ostatnia jest zresztą zaletą, bo daje ochłodę w lato.

Zigana Apartments – pensjonat w Mostarze, oddalony o kilka minut spacerem od Starego Mostu. Niedrogi, z bezproblemową właścicielką oraz statkami na rykowisku straszącymi ze ścian. Bardzo sympatyczne miejsce na nocleg w najpiękniejszym mieście Hercegowiny.

Polecane noclegi sprawdziłem na własnej koszmarnej osobie i nie robiłem tego podczas wyjazdu sponsorowanego (a fuj!). Polecam je tylko dlatego, że moim skromnym zdaniem są tego warte.

Jeżeli skorzystacie z powyższych linków i zarezerwujecie coś dla siebie, to otrzymam niewielką prowizję. Nie ma to żadnego wpływu na cenę, jaką zapłacicie – ta pozostaje bez zmian. Po prostu pośrednik booking.com zarobi mniej, a ja otrzymam drobne środki, dzięki którym mniej będę dopłacał do bloga 😉

Podsumowanie

Bośnia i Hercegowina, co być może dało się zauważyć w serii wpisów, jakie temu krajowi poświęciłem, naprawdę mi się spodobała. Co tam spodobała, jestem nią zauroczony! Nie spodziewałem się, że tuż pod nosem może znajdować się tak piękny, a jednocześnie wspaniale niejednorodny kraj. No i do tego jest tanio. Warto jechać, warto zwiedzać. Polecam!

PS. Jeżeli planujesz podróż do krajów byłej Jugosławii, to może zainteresować cię również Czarnogóra, o której znajdziesz sporo informacji na moim blogu. Zresztą, zamierzam jeszcze dużo pisać o Bałkanach w najbliższej przyszłości (Chorwacja jest pierwsza w kolejce), więc zachowaj czujność 😉

PS 2. Jednym z lepszych sposobów na zachowanie czujności jest polubienie mojego fanpejdża, do czego gorąco zachęcam.

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. podróże traktuje jako zło konieczne, co nie przeszkadza mu być niezastąpionym drogowskazem dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy koszmarnewakacje.pl to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.

2 komentarze

  1. Kasia pisze:

    A jak wygląda sytuacja na stacjach benzynowych w BiH?
    można np. płacić kartą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *