Na koniec naszej podróży po Sardynii zawędrowaliśmy do uroczego miasteczka o nazwie Villasimius. Jest ono położone na południowo-wschodnim krańcu wyspy i choć da się tam robić wiele, to właściwie nic specjalnie interesującego.

Dość powiedzieć, że pan Koszmarny się za wszystkie czasy naplażował (fuj!), a do tego trochę najadł (mniam!). Dlatego też ten wpis będzie dotyczył najlepszych plaż oraz restauracji. Wszystko na bazie własnego doświadczenia oraz naturalnych składników. Zapraszam!

Plaże w Villasimius

Czego jak czego, ale plaży na półwyspie Capo Carbonara jest akurat dostatek. Od właściciela noclegu dostaliśmy poręczną mapkę, na której zaznaczone było kilkanaście miejscówek, gdzie morze styka się z ziemią w taki sposób, który niektórzy odczytują jako zachętę, by się położyć i sobie, kurde, leżeć. Ponieważ pan Koszmarny miał wątpliwą przyjemność kilka z owych miejscówek wizytować, pokuszę się specjalnie dla Was o mały ranking plaż w Villasimius na Sardyni.

Spiaggia del Riso

Pierwsze miejsce przyznaję malowniczej, położonej tuż przy przystani Spiaggia del Riso. Zaletą tego miejsca jest niewątpliwie znajdująca się tu góra wielkich kamieni, która jest wprost stworzona do zabawy w Indian (testowałem – zabawa przednia). Drugą zaletą jest ta sama góra wielkich kamieni, pomiędzy którymi niektóre panie opalają się topless, gdyż zapewne myślą, że ich nie widać (testowałem – widać). Trzecią zaletą jest natomiast brak (przynajmniej w maju) jakichś durnych leżaków, jakichś debilnych plażowych barów i innych tego typu syfów, które przeszkadzają w spokojnym nic nie robieniu. Oprócz tego woda dosyć długo jest płytka, piasek sypki, więc dla rodzin z dziećmi jak najbardziej polecam.

Spaggia del Riso, Villasimius. Plaża del Riso, Sardynia.Plaża na Sardynii.

Punta Molentis

Miejsce drugie należy się dla przepięknie położonej Punta Molentis. Tu już niestety mamy kretyńskie leżaki oraz bar, ale i tak nie jest źle, co możecie zresztą sami ocenić na podstawie poniższych fotografii (z których pierwsza pokazuje plażę z bliska, druga z daleka, natomiast trzecia jest widokiem z drogi na parking).

Punta Molentis na Sardynii. Punta Molentis z daleka.Droga na Punta Molentis.

Simius Spiaggia

Trzecie miejsce dla Simius Spiaggia, choć chyba trochę naciągane, bo właściwie nie ma tu nic specjalnego. Jest to plaża do tego stopnia nudna, że panu Koszmarnemu nie zachowało się nawet jej jedno zdjęcie. Skąd więc to zaszczytne trzecie miejsce? Ano stąd, że podczas naszej wizyty plaża była praktycznie pusta!

Porto Giunco

Miejsce czwarte dla Porto Giunco za atrakcje w postaci interesujących formacji skalnych i płyciutkiego bajorka tuż obok. Dobre miejsce dla rodzin z dziećmi.

Plaża Porto Giunco - Villasimius. Widok z Porto Giunco.

Pozostałe plaże warte odwiedzenia (albo nie)

Jeżeli  dysponujecie samochodem, to możecie zaryzykować krótką podróż w kierunku Cagliari i odwiedzić interesująco (przynajmniej na zdjęciach) wyglądającą Porto Sa Ruxi. Warto to zrobić chociażby z tego powodu, że sama trasa wzdłuż wybrzeża obfitować będzie w ciekawe miejsca do sfotografowania. Gotowe zdjęcia możecie sobie później wrzucić na Facebooka i szpanować przed znajomymi 😉

Nieco bliżej znajduje się również często polecana Spiaggia Di Campus, a nieco dalej Torre delle Stelle. Czy jednak warto tracić czas, by zobaczyć te plaże, nie potrafię wam jednoznacznie odpowiedzieć.

Costa Rei

Tym fanatykom, którzy po odwiedzeniu plaż w Villasimius wciąż czują niedosyt, mogę polecić, aby udali się do psychiatry dwadzieścia kilometrów na północ, gdzie znajduje się równie słynne, co urokliwe Costa Rei. Jadąc nie zapomnijcie rozglądać się wokół, gdyż widoki z drogi są naprawdę niczego sobie: Droga z Villasimius na Costa Rei. Widoki z drogi, Sardynia. Góry z kozą w drodze na Costa Rei.Ponieważ jedna koza to może być za mało, więc jeszcze druga na zachętę:

Czarna koza w drodze na Costa Rei.

Na miejscu w Costa Rei też jest przyzwoicie, ale panu Koszmarnemu i tak najbardziej podobało się to, że wiało jak na Giewoncie, dzięki czemu pani Żon orzekła, że nie zostajemy i plażowania tego dnia nie będzie. Pan Koszmarny przyjął tę wiadomość ze spokojem, w duchu tylko zakrzyknął: hurra!

Costa Rei

Restauracje w Villasimius

Jeżeli po wielogodzinnym wygrzewaniu się na słońcu jeszcze nie umarliście z nudów, to głupio byłoby zejść z tego świata z tak prozaicznej przyczyny, jak na przykład głód. Skoro więc los nie ma Was w swojej opiece i pechowo w Villasimius wylądowaliście, to proponuję Wam kilka miejsc w których się można, prawda, najeść. I to do syta.

Pizzeria Acquarius

Mój faworyt jeżeli chodzi o jadłodajnie w Villasimius. Pizzeria prowadzona przez przesympatyczną rodzinę małych wzrostem, acz wielkich duchem lokalsów serwuje wszystko co najlepsze, jeżeli chodzi o włoską pizzę. Byłem tam dwa, a może nawet trzy razy i za każdym razem wyszedłem tyleż zadowolony, co najedzony. Szczególnie polecam mało jeszcze w Polsce popularne pizze białe (bez sosu pomidorowego) – zapach tej z krewetkami chodzi za mną do dziś. Jeżeli jesteście w okolicy, koniecznie zajrzyjcie.

Adres: Via Umberto I, 41, 09049 Villasimius

Chiccheria Villasimius

Świetna lodziarnia, położona u zbiegu Via del Mare oraz Via Vittorio Emanuele II, tuż przy niewielkim placyku z malowniczą fontanną oraz prozaicznym bankomatem. Przy tej pierwszej można przysiąść jedząc lody, a z tego drugiego skorzystać, gdy na owe lody zabraknie nam gotówki. Chicceria serwuje lody własnej produkcji o smakach tyle niezrównanych, co różnorodnych. Zachodziliśmy do niej przez trzy pierwsze dni pobytu w Villasimius i pewnie zaszlibyśmy również dnia czwartego, gdyby nie to, że dziecko nagle zażyczyło sobie lodów smerfowych, którego to smaku oczywiście w tym świetnym miejscu nie było.

Tak czy inaczej, jak lody, to tylko w Chicceria Villasimius – zdecydowanie polecam.

Adres: Via Vitto Emanuelle II, 2, 09049 Villasimius

Sa Tankitta

To już nie pizzeria, ani tym bardziej lodziarnia, lecz klasyczna restauracja ze średniego zakresu cenowego. Jedzenie znośne, acz bez przesadnego zachwytu. Ani nie odradzam, ani specjalnie nie polecam, a wspominam o niej tylko dlatego, że mam związaną z nią anegdotkę.

Jest to anegdotka, która nie tylko bawi, ale daje również odpowiedź na pytanie, dlaczego polskiej reprezentacji tak słabo poszło na ostatnich mistrzostwach świata w piłce nożnej. Niestety dziś już mi się jej opowiadać nie chce, dlatego wszystkich zainteresowanych zapraszam do jednego z kolejnych wpisów.

Adres: Via Umberto I, 240, 09049 Villasimius

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. podróże traktuje jako zło konieczne, co nie przeszkadza mu być niezastąpionym drogowskazem dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy koszmarnewakacje.pl to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *