Sardynia to druga co do wielkości włoska wyspa i całkiem niezły cel na wakacyjną podróż. Znajdziemy tu liczne atrakcje turystyczne: piękne plaże, spokojne góry, pełne zabytków miasta, przedziwne budowle postawione od czapy oraz kozy na ulicy.

Czy można chcieć czegoś więcej?

Zapewne tak, ale nie bądźmy zachłanni i cieszmy się tym co mamy. A ciesząc się, sprawdźmy co zobaczyć, gdyby przedziwny los miał akurat kaprys i rzucił nas w ten rejon Włoch 🙂

Ciekawe miejsca na Sardynii postanowiłem podzielić tematycznie. To w pełni świadomy wybór, który wynika z prostego faktu, że nie miałem lepszego pomysłu. Zapraszam!

Zanim przejdziemy do rzeczy, które warto zobaczyć, mała autoreklama. Jeżeli planujesz wakacje na tej włoskiej wyspie, to najprawdopodobniej zainteresuje cię mój wpis, w którym z wrodzoną szczerością zestawiłem informacje praktyczne i ceny na Sardynii.

Miasta, które można zwiedzić

Naszą wirtualną podróż po Sardynii zaczniemy od największych miast. Dlaczego akurat tak? Bo, jakby to powiedział Paulo Coelho, choć rozmiar nie ma znaczenia, to i tak duży może więcej.

Cagliari – stolica wyspy

Cagliari - stolica Sardynii
Stolica Sardynii (fot. Roman Kraft)

W Cagliari znajduje się największe międzynarodowe lotnisko, jest więc wielce prawdopodobne, że właśnie tu postawisz swoje pierwsze kroki na Sardynii.

Co zobaczyć, będąc na miejscu? Ot, na przykład kościoły: pochodzący z V wieku San Saturnino lub Santa Maria di Bonnaria. Jeżeli obiekty sakralne nie są tym, co cię najmocniej kręci, to znajdziesz tu także pozostałości dawnych fortyfikacji, jak chociażby dwie wieże: Torre dell’Elefante i Torre San Pancrazio.

Oprócz tego, możesz się klasycznie przespacerować między uliczkami starówki. Warto to zrobić z dwóch powodów: spacery dobrze robią na serce, a Cagliari to po prostu całkiem przyjemne miasto.

Jeżeli zostanie ci nieco czasu, to w okolicy znajdują się także znane ruiny kartagińskiego miasteczka Nora. Miłośnicy wykopalisk trafią tam na pełen zestaw: resztki świątyń, nie najgorzej zachowane kolumny i mozaiki, a na deser teatr rzymski.

Alghero – mała Barcelona

Alghero z dystansu
Alghero – mała Barcelona.

A co, gdy nie wylądujesz w Cagliari? Wtedy najprawdopodobniej twój samolot zaparkuje w mieście zwanym sardyńską „małą Barceloną”. Czyli w Alghero. Jeżeli tak się stanie, to kompletnie nie powinieneś się przejmować, gdyż to miasto jest jeszcze fajniejsze niż stolica wyspy.

Ba! Jest to miejsce, które absolutnie trzeba odwiedzić.

Mamy tu ciągnącą się wzdłuż wybrzeża promenadę, trochę pozostałości po dawnych fortyfikacjach obronnych oraz naprawdę niczego sobie starówkę. Jeżeli ktoś ma wystarczająco dużą wiedzę, to zapewne sama architektura, jak i specyficzna siatka ulic Alghero, nasunie mu skojarzenia z miastami w Katalonii.

Nie zdradzę chyba wielkiej tajemnicy, jeżeli powiem, że Pan Koszmarny nie ma wystarczająco dużej wiedzy, więc nic mu się nie nasunęło 😉

Po zwiedzeniu miasta, warto zainteresować się jego najbliższą okolicą. Szczególnie, że tam właśnie (w tej najbliższej okolicy) znajduje się rewelacyjny klif Capo Caccia oraz cokolwiek słynna jaskinia Neptuna. Miłośnicy wykopalisk mogą natomiast udać się do nuragicznej twierdzy Palmavera oraz dwóch nekropolii: Anghelu Ruiu i Santu Pedru.

Po więcej informacji odsyłam do tekstu o Alghero i Grocie Neptuna.

Olbia – przedsionek blichtru

Ok, a teraz załóżmy, że nie lądujesz ani w Cagiari, ani w Alghero. Co wtedy? Wtedy jedyną możliwością pozostaje Olbia. Tam znajduje się bowiem trzecie (i już ostatnie) międzynarodowe lotnisko na Sardynii. Tam również umiejscowiono międzynarodowy port dla promów pasażerskich.

Ponieważ Olbia to świetne miejsce dla bogatych snobów, nie może dziwić, że pan Koszmarny tego miasta nie odwiedził. Choć jestem snobem, to niestety niezamożnym 😉

Sassari – gromkie zieeew

Drugie co do wielkości miasto Sardynii, czyli Sassari, jest nudne jak diabli idealne dla koneserów. I na tym może poprzestańmy, gdyż pan Koszmarny obiecał sobie rano, że dziś nie będzie narzekał.

Zamiast tego, dodam tylko, że będąc w okolicach Sassari, można zajrzeć do XII-wiecznego kościoła Santissima Trinita di Saccargia. To jedna z większych architektonicznych atrakcji całej wyspy.

Miasteczka, które warto zobaczyć

Skoro miasta mamy już za sobą, czas przejść do kolejnego punktu programu, którym będą… fanfary… miasteczka. Tyleż niewielkie, co urokliwe, tyleż malownicze, co woniące kotami. Bon appetit!

Bosa – rewia barw

Bosa, Sardynia, Włochy
Co by o miasteczku Bosa nie mówić, to kolorowe jest na pewno.

Nie daj się zrazić przedziwną nazwą, bo co jak co, ale Bosa jest naprawdę niczego sobie miejscem. Kolorowa zabudowa, majestatyczny zamek, żwawo płynąca rzeka – z takich elementów zawsze da się zbudować fajne miasteczko.

Mnie kojarzyć się ono będzie z obślizgłym suwenirem, który nieco przypadkiem stamtąd przywiozłem. Jeżeli nie wiesz o co chodzi, to chodzi o pieniądze dowiesz się tego stąd: Bosa i zapach Sardynii.

Orgosolo – czar murali

Orgosolo, Sardynia
Jeden z murali w Orgosolo (fot. travelek24.pl)

Orgosolo było kiedyś wioską złodziei i innych barbarzyńców, a teraz jest miejscem znanym z kwadryliona murali.

Ogromna nadpodaż tych ostatnich ma swoje źródło w postaci niejakiego Francesco del Casino. Był to skromny nauczyciel sztuki, który pewnego dnia wstał z łóżka i stwierdził: a co mi tam! Wyślę moich studentów na ulice, niech sobie dzieciaki pomalują po ścianach.

I jak im Francesco powiedział, tak oni zrobili, dzięki czemu teraz malowideł naściennych jest w Orgosolo jakieś kilkaset. Ile dokładnie? Nikt nie wie, bo komu by się chciało liczyć.

Uwaga! Dojazd do Orgosolo jest nieco kłopotliwy, więc zanim zaplanujesz tam swój przystanek, dobrze się zastanów, czy aż tak mocno kręcą cię XX-wieczne murale. Dla pewności możesz zerknąć na kilka zdjęć z sąsiedniego bloga travelek24.pl.

Castelsardo – typowe włoskie miasteczko

Castelsardo, widok na morze
Castelsardo – kilka dachów i widok na morze.

Esencja włoskości, sardyńskości oraz kilku innych -ości znajduje się właśnie tu. W Castelsardo. Samo miasteczko największe wrażenie robi w momencie, gdy do niego dojeżdżamy. Wtedy bowiem najlepiej widać posągowy zamek na wzgórzu oraz kaskadową zabudowę. A gdy już dotrzemy na miejsce?

No cóż, szału – przynajmniej według pana Koszmarnego – nie ma.

Plaże, wybrzeża i archipelagi

Skoro miasta, zarówno te większe, jak i mniejsze, mamy już za sobą, czas przejść do tego, z czego Sardynia słynie. Czyli zerkniemy na tamtejsze (najpiękniejsze) plaże.

Costa Smeralda – pełen luksus

Costa Smeralda - najpiękniejszy region Sardynii
Ochota na odrobinę komfortu + pełna sakiewka = Costa Smeralda (fot. Vincenzo Malagoli)

Szmaragdowe wybrzeże, czyli położona na północnym wschodzie Costa Smeralda, to tradycyjnie najbardziej luksusowy rejon wyspy. Jeżeli przez „najbardziej luksusowy” rozumiesz „najdroższy”, to możesz sobie pogratulować, ponieważ masz rację.

Jak się pewnie domyślasz, noga pana Koszmarnego tam nie postała, gdyż gardzi luksusem (dla ścisłości: luksusem gardzi głównie noga lewa; prawa sporo mniej).

W związku z powyższym, tylko w telegraficznym skrócie powiem, że najmodniejsze kurorty wyspy to Porto Cervo, Palau oraz Golfo Aranci, a najbardziej znane plaże to Spiaggia Capriccioli i Spiaggia del Principe. Więcej informacji na temat szmaragdowego wybrzeża możesz znaleźć na blogu Italia poza szlakiem.

La Maddalena – archipelag

Archipelag La Maddalena, Włochy
La Maddalena – reprezentatywny fragment krajobrazu (fot. Tommy Krombacher)

Przeuroczy i przemalowniczy archipelag, na który składa się około 60 wysepek. Nikt nie wie dokładnie ile, bo – znów – komu by się chciało liczyć. Od 1994 roku znajduje się tu Morski Park Narodowy, którego powstanie było całkiem niezłym pomysłem. Szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że wcześniej znajdowała się tu amerykańska baza wojskowa, co – jak sądzę – było pomysłem nieco gorszym.

Zwiedzanie archipelagu La Maddalena można odbębnić wykupując rejs łódką, które wypływają z miejscowości Santa Teresa. Jaki jest koszt takiej przyjemności? W środku sezonu około 70 euro od osoby. Być może warto, nawet jeśli w cenę nie będą wliczone nielimitowane drinki.

Costa Rei i Capo Carbonara

Jeżeli nie masz ochoty, by zostawić na Sardynii swoje kilkumiesięczne zarobki, ale wciąż kręci cię leżenie na plaży, to zapomnij o Costa Smeralda i skieruj swe kroki na południe. Tam również znajdziesz całkiem przyjemny kawałek wybrzeża, a wydasz sporo mniej. Costa Rei (Królewskie Wybrzeże) jest wprawdzie wciąż dosyć szpanerskim miejscem, ale już półwyspem Capo Carbonara na pewno każdy budżetowy plażowicz powinien się zainteresować.

Więcej na ten temat w oddzielnym wpisie opisującym miasteczko Villasimius.

Cala Goloritze i inne plaże zatoki Orosei

Cala Goloritze na Sardynii
Cala Goloritze (fot. Salty Wings)

Niektórzy twierdzą, że Cala Goloritze to prawdziwy raj na Ziemi. Czy mają rację?

Niewielka plaża w zatoce Orosei jest rzecz jasna piękna, a tamtejsza woda tyleż turkusowa, co przejrzysta. Niestety, jest też mały haczyk: w sezonie natrafimy tu na spor tłum. Ten ostatni zbiera się nawet pomimo tego, że dotarcie na plażę nie jest wcale takie proste i wymaga co najmniej dwóch godzin trekkingu po górach.

Ponieważ miejsce to przypomina raj, nikogo chyba nie powinno dziwić, że wejście na plażę jest płatne. Jeżeli sądzicie, że uda wam się wymigać barterem w postaci dobrych uczynków, to niestety jesteście w błędzie. Tamtejsi strażnicy przyjmują jedynie twardą walutę w postaci 6 euro za osobę dorosłą i 1 euro za dziecko do lat dziesięciu.

Pan Koszmarny Cala Goloritze sobie odpuścił, gdyż ponieważ – wiadomo – dzieci. Zdarzają się jednak śmiałkowie, którzy pomimo bombelkowego balastu decydują się na taką wyprawę. I nawet wychodzą z niej żywi, o czym możecie przekonać się w tym miejscu.

Zatoka Orosei to nie tylko Cala Goloritze. Znajdują się tu również inne ciekawe plaże: Cala Luna, Cala Sisine, Cala Mariolu.

La Pelosa – raj dla miłośników tłoku

Plaża La Pelosa
Plaża La Pelosa (unikatowe ujęcie bez tłumu plażowiczów).

Marzy ci się rajska plaża z rządnym słońca tłumem turystów, ale nie lubisz za dużo chodzić? W takim razie powinna cię zainteresować La Pelosa. To plaża położona na końcu półwyspu Stintino, do której dojazd jest bardzo prosty i która ma w sobie wszystko, czego potrzeba spragnionym wylegiwania.

Więcej informacji na ten temat znajdziesz w innym wpisie na moim blogu: La Pelosa.

Wąwozy, jaskinie i nuragi

Jeżeli zadziwia cię sposób sformułowania tego nagłówka, to wyjaśniam, że jest on taki z dwóch powodów. Pierwszy: teraz ogarnę te atrakcje Sardynii, które pasowały mi do żadnego z wcześniejszych punktów. Drugi: nuragi rymuje się z archipelagi.

Grota Neptuna i rewelacyjne zejście z klifu

Grota Neptuna
Grota Neptuna.

Położona na zachodzie wyspy Grota Neptuna, to jedna z wizytówek Sardynii. Sama jaskinia, jak to jaskinia – stalagmity, stalaktyty i tego typu shity. Warto się tam jednak udać choćby po to, aby zejść z klifu Capo Caccia po fantastycznych schodach.

Więcej na ten temat w oddzielnym wpisie na blogu. Teraz tylko dodam, że spragnieni rozległych dziur w skałach, mogą zainteresować się również znajdującą się na wschodzie wyspy Jaskinią Ispinigoli.

Nuragi – tajemnicze wieże

Jak każde miejsce na świecie, Sardynia ma również swoje tajemnice. Największą z nich są Nuragi, czyli stożkowate kamienne wieże, których pierwotne przeznaczenie nie jest znane nawet fizykom kwantowym. Wiemy tylko tyle, że mają po kilka tysięcy lat, wybudowało je plemię Nuragijczyków i że podobnych budowli nie w żadnym innym miejscu na świecie (więcej informacji znajduje się na tym blogu).

Jednym z najlepiej zachowanych nuragów, jest Su Nuraxi w okolicach miasteczka Barumini. Lubisz sterty wystających z ziemi kamieni? To już wiesz, gdzie powinieneś skierować swe pierwsze kroki na Sardynii.

Co jeszcze zobaczyć?

Gdybym był profesjonalnym blogerem, to nigdy bym czegoś takiego nie napisał, ale ponieważ nie jestem, to pozwolę sobie na odrobinę szczerości: nuży mnie już pisanie tej notki. W związku z tym, pozostałe warte zobaczenia miejsca ujmę w postaci listy. Ponumerowanej, ale kolejnością się nie ma co się sugerować, gdyż jest absolutnie przypadkowa.

  1. Wąwóz Su Groppu – jeden z najgłębszych w Europie, do zwiedzania przeznaczono około 1,5 kilometra. Wraz z biletem wstępu zostajemy wyposażeni w kask, co chyba w wystarczający sposób świadczy o charakterze tego miejsca.
  2. Park Narodowy Gennargentu – jak to w parkach narodowych, mamy tu drzewa, góry (najwyższy szczyt to Punta la Marmora – 1834 npm), wodospady oraz rzeczki. Na deser dostajemy wspomniany w punkcie pierwszym wąwóz.
  3. Spiaggia li Cossi – niewielka plaża na północy wyspy, zdjęcia której możecie pooglądać w tym miejscu.
  4. Oristano oraz półwysep Sinis – jeżeli nie widziałeś jeszcze flamingów, to tu najprawdopodobniej będziesz miał ku temu okazję.
  5. Przychodzi ci do głowy coś jeszcze? Napisz w komentarzu pod wpisem.

Atrakcje Sardynii – mapa

Ponieważ dobroć pana Koszmarnego nie zna granic, postanowiłem poświęcić dziesięć minut swego cennego czasu i przygotowałem mapę. Ta znajduje się poniżej i zawiera wszystkie miejsca, o których wcześniej była mowa. Na żółto zaznaczyłem plaże, fiolet to miasta oraz miasteczka, a zielony to wszelakie cuda natury. Przy czerwonym zacząłem się gubić, więc dalej radźcie sobie sami 😉

Podsumowanie

I to by było na tyle. Teraz powinno być jasne, jakie atrakcje turystyczne warto zobaczyć na Sardynii. A jeżeli nadal jasne nie jest, to ja już chyba nic na to nie poradzę 😉

Oczywiście zdaję sobie sprawę, ze powyższe zestawienie nie wyczerpuje tematu. Sardynia to naprawdę duża wyspa i tak, jak zwiedzenie jej w całości, przekracza ramy kilkudniowego wyjazdu, tak opisanie wszystkich ciekawych miejsc, przekracza ramy jakiejkolwiek notki na blogu.

Nie zmienia to jednak faktu, że warto się tam wybrać.

A więc kiedy lecisz na Sardynię?

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. podróże traktuje jako zło konieczne, co nie przeszkadza mu być niezastąpionym drogowskazem dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy koszmarnewakacje.pl to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.

3 komentarze

  1. Wiedziałem, że będę musiał kiedyś jeszcze wrócić na Sardynię. Tyle zarówno pięknych jak i ciekawych miejsc nie da się po prostu zobaczyć będąc tam np. 2 tygodnie. Wyspa jest cudna. Gdyby kogoś zastanawiało właśnie co zobaczyć jadąc tam np. na 1 tydzień to polecałbym się skupić na jednej części wyspy. Ode mnie jeszcze dodam, że chyba warto (o ile ktoś lubi) zobaczyć wymarłe miasto Gairo. Pozdrawiam

  2. Ja już od jakiegoś czasu czaje się na tanie bilety na Sardynie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *