Tuż obok Lizbony leży sobie niepozorne miasteczko… Zaraz, zaraz jakie miasteczko?! Przecież Sintra to całkiem duże miasto, które ma 380 tysięcy ludności i jest niewiele mniejsze od samej stolicy Portugalii. A więc jeszcze raz… Tuż obok Lizbony, leży sobie Sintra. Co jest jej cechą charakterystyczną? Nagromadzenie ciekawych miejsc, które przekracza wszelkie normy cywilizowanego świata.

Nawet jeżeli ograniczymy się tylko do najbardziej znanych zabytków, to możemy tu zobaczyć: kolorowy Pałac Pena, niepokojącą rezydencję Quinta da Regaleira oraz majestatyczny Zamek Maurów. A to przecież nie wszystko! Jest jeszcze Pałac Narodowy, Klasztor Kapucynów, Pałac Monserrate… Ale może nie uprzedzajmy faktów 😉

Dość powiedzieć, że atrakcji jest tu tak wiele, że łatwo się w nich zagubić. Jeżeli chcesz wiedzieć, jak sensownie zaplanować zwiedzanie Sintry, zapraszam do lektury!

Atrakcje, z których Sintra słynie

Sintra jest jednym z tych miejsc, które określa się jako „klimatyczne miasteczko” albo – jeżeli ktoś woli – „bajkowe miejsce”. Kiedyś była letnią siedzibą portugalskich królów, potem upodobali ją sobie lizbońscy bogacze, a obecnie walą tu drzwiami i oknami dzikie tłumy turystów… Ok, pisanie zachęcających wstępów chyba nie wychodzi mi najlepiej 😉

Przejdźmy zatem do konkretów i odpowiedzmy sobie na kluczowe pytanie: co zwiedzić w Sintrze?

Quinta da Regaleira

Quinta da Regaleira
Jak się jest milionerem, to się mieszka w takich rezydencjach.

Tyleż wytworna, co przedziwna rezydencja, otoczona całkiem dużym ogrodem. Quinta da Regaleira została wybudowana na początku XX wieku za sprawą pieniędzy i szaleństwa niejakiego Carvalho Monteiro. Ów jegomość był obrzydliwie bogatym handlarzem kawy (Portugalczycy obdarzyli go pseudonimem Monteiro Milioner), a do tego wolnomularzem, alchemikiem i miłośnikiem mistycyzmu. Z połączenia tych unikalnych cech powstał Pałac Milionera, który teraz wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Rezydencja, a właściwie otaczający ją ogród, skrywa w sobie wiele tajemnic: ukryte tunele, wieże budowane na opak (jak choćby słynna Studnia Inicjacji) oraz masę przedziwnych symboli religijnych. Jest ich – tych tajemnic – tak wiele, że pan Koszmarny pokusi się nawet, by o Quinta da Regaleira napisać oddzielny wpis. Zanim jednak ta wiekopomna chwila nastanie, powiem jedno: warto zobaczyć to miejsce!

Quinta da Regaleira, ogród
Ogrody Quinta da Regaleira.

Godziny otwarcia:

  • W lato: 9:30 – 20:00
  • W zimę: 9:30 – 18:00
  • Ostatni zwiedzający wpuszczani są na godzinę przed zamknięciem.
  • Czas zwiedzania to około dwóch godzin, z czego większość spędza się w ogrodzie.

Ceny:

  • dorośli – 8 euro,
  • dzieci (od 6 do 17 lat) i seniorzy (od 65 do 79 lat)– 5 euro,
  • dzieci młodsze (do 5 lat) i seniorzy starsi (powyżej 80 lat) – za darmo.
  • Cena obejmuje wejście do rezydencji oraz spacer po ogrodzie.

Bilety możecie kupić z wyprzedzeniem na tej stronie.

Pałac Pena – Palácio Nacional de Pena

Jeżeli po Quinta da Regaleira nie macie jeszcze dosyć oglądania wytworów szalonych umysłów, to powinniście iść za ciosem i wybrać się na Pałac Pena (Palácio Nacional da Pena). Z zewnątrz wygląda on jak konstrukcja z klocków lego – nowych, bo kolory jeszcze żywe:

Pałac Pena
Palácio Nacional da Pena (fot. unsplash Julia Solonina)

Za takie a nie inne oblicze budowli, odpowiada niemiecki inżynier Wilhelm von Eschwege, który to jegomość – co chyba widać – nie miał wykształcenia architektonicznego. Nie przeszkodziło to jednemu z portugalskich regentów (a był to niejaki Ferdynand II Wspaniały) w zleceniu Wilhelmowi zaprojektowania pałacu. Podejrzewam, że rozmowa dwóch panów wyglądała mniej więcej tak:

– Możesz gościu odpiąć wrotki i dać się zainspirować każdym możliwym stylem architektonicznym, jaki w swoim życiu widziałeś – rzekł Ferdynand II.

– Spoko. Będzie pan zadowolony – odparł Wilhelm von Eschwege.

Powyższy dialog (o ile założymy jego prawdziwość) miał miejsce w pierwszej połowie XIX wieku. Potem Pałac Pena został trochę jakby zburzony, ale wkrótce odrestaurowano go do stanu z 1910 roku i jego kolorowa fasada oraz tyleż niepowtarzalny, co eklektyczny styl, wciąż cieszy szerokie rzesze turystów.

Zamek Pena uznawany jest za szczytowe osiągnięcie romantyzmu w architekturze i oczywiście znajduje swoje miejsce na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Do jego odwiedzenia może zachęcać niekonwencjonalność samej konstrukcji, szalona kolorystyka oraz fantastyczne położenie. Jedyne co nieco odstrasza, to ceny biletów, które możecie sprawdzić w tym miejscu.

Stare miasto i Pałac Narodowy

W mojej ocenie, stare miasto w Sintrze nie jest ani zbyt rozległe, ani specjalnie interesujące. Ot, można się przejść, by poćwiczyć slalom pomiędzy stoiskami z chińskim badziewiem lub skoczyć gdzieś na obiad.

Z ciekawszych obiektów można wymienić gotycki Pałac Narodowy z charakterystycznymi dwoma wieżyczkami, które wyglądają jak kominy… Wróć! To nie są wieżyczki, lecz właśnie kominy i nie wyglądają jak kominy, lecz jak wieżyczki.

Pałac Narodowy w Sintrze
Pałac Narodowy w Sintrze.

Z zewnątrz pałac, ze swoją prostą fasadą oraz gotyckimi łukami, prezentuje się co najwyżej przeciętnie, ale za to w środku czeka nas podobno ogrom przeintrygujących atrakcji (takich jak na przykład wyczesany & ozdobny sufit). Czy tak jest w istocie, tego wam pan Koszmarny nie powie, gdyż tam nie był. Z dwóch powodów:

  1. z żadnego komina (które wyglądały jak wieżyczki) nie leciał dym, co oznaczało, że służby pałacowe nie zostały w porę poinformowane o mojej wizycie i nie przygotowały żadnej wytwornej kolacji,
  2. się ściemniało.

W związku z powyższym, po więcej informacji na temat magii, jaką w sobie skrywa Palácio Nacional de Sintra, odsyłam w ramiona najbliższej wyszukiwarki. Od siebie mogę tylko dodać, że cena biletu dla osoby dorosłej to 9,5 euro.

Zamek Maurów – Castelo dos Mouros

Ruiny Zamku Maurów położone są rzecz jasna na wzgórzu, bo jak świat długi i szeroki, ruiny zamków zwykle są na wzgórzach. Ze względu na swoje położenie (przypominam, że na wzgórza trzeba się wspinać) oraz ogólny stan tego miejsca (przypominam, że to ruiny) Zamek Maurów nie jest najmocniej obleganą atrakcją turystyczną Sintry.

Zamek Maurów
Zamek Maurów z perspektywy potencjalnego zdobywcy.

Dobra zanim się zlecą hejterzy, uściślę:

  • by dostać się do Zamku Maurów nie trzeba się wspinać (choć oczywiście można, podobno warto). Równie dobrze da się podjechać autobusem linii 434 lub samochodem.
  • to, że Castelo do Mouros nie jest najmocniej obleganą atrakcją Sintry, nie oznacza, że będziecie go zwiedzać w samotności.

Wracając do tematu… Z dawnej chwały zamku do dziś zachowały się mury oraz wieże, które – trzeba przyznać – przynajmniej na zdjęciach prezentują się imponująco. Do tego dochodzi rzecz jasna widok. Ten oczywiście jest niezmiennie urzekający i w ogóle, jak to na wzgórzach. Pan Koszmarny napisałby z chęcią coś więcej zamiast tych banałów, ale niestety tak się złożyło, że na Castelo dos Mouros nie był. Spowodowane to zostało tym, że wcześniej odwiedziłem już zamek w Silves, czym wyczerpałem tegoroczny pakiet na zwiedzanie mauretańskich budowli obronnych 😉

Ciekawostki

Zamiast porywającej relacji, sprzedam więc tylko cztery ciekawostki:

  1. Zamek, jak sama nazwa wskazuje, został zbudowany przez Maurów. Chrześcijanie wyrwali go z ich rąk w 1147 roku, a armia, która owego wyrwania z rąk dokonała, w większości składała się z pijaków i złodziei (bo każdy pijak, to złodziej). Jeżeli zastanawia was, jak to możliwe, że chrześcijańska armia złożona była z tak podejrzanych typków, to może rozjaśni wam nieco w głowach imię jej przywódcy. Otóż przywódca chrześcijańskiej armii, która zdobyła Zamek Maurów w Sintrze, nazywał się Alfons I Zdobywca.
  2. Sama budowla mocno ucierpiała podczas trzęsienia ziemi z 1755 roku.
  3. Podobno gdzieś na zamku albo w jego najbliższych okolicach ukryte jest super strasznie tajne przejście do podziemnego królestwa. Jeżeli ktoś je odnalazł, to proszę o kontakt (najlepiej telepatyczny, bo na ile znam podziemne królestwa, nie będzie tam zasięgu).
  4. Przy dobrej pogodzie, z murów da się podobno dojrzeć nawet Ocean Atlantycki. Na szczęście, gdy Sintrę zwiedzał był pan Koszmarny, pogoda była do niczego, więc nie mam czego żałować 😉
Zamek Maurów, Sintra, Portugalia
Zamek Maurów z perspektywy nieco szerszej.

Godziny otwarcia w sezonie: 9:30 – 20:00 (ostatnie wejście o 19:00). Ceny biletów:

Dorośli8 euro
Dzieci (6-17 lat)6,5 euro
Dzieci (do 6 lat)za darmo
Seniorzy (65+)6,5 euro

Wszystkie aktualne informacje oraz możliwość kupienia biletów wstępu (z drobną zniżką) znajdziecie pod tym adresem.

Pałac Monserrate – Palácio de Monserrate

Pałac Monserrate
Pałac Monserrate (fot. unsplash Alberto Frías)

Egzotyczna willa, położona około 4 kilometrów od centrum Sintry. Powstała w drugiej połowie XIX wieku, a dziś jest (przynajmniej zdaniem niektórych) jednym z piękniejszych miejsc, jakie może zaserwować nam cała Portugalia.

Pałac Monserrate łączy w sobie styl gotycki i orientalny (uwaga, trudne słowo: mudéjar), czyli – jak niemal cała Sintra – jest po prostu eklektyczny. Wokół budowli znajduje się park, gdzie można podziwiać bazylion (no dobra, około 3 tysięcy) gatunków tyleż egzotycznych, co tropialnych roślin.

Jeżeli po wizycie w Pałacu Pena nie obrzydł wam jeszcze romantyzm w architekturze, to koniecznie odwiedźcie Pałac Monserrate. W porównaniu z tym pierwszym, jest to rzadko odwiedzana atrakcja, więc możecie liczyć na nieco luzu.

W lato pałac otwarty jest w godzinach od 9:30 do 19:00, a otaczający go park od 9:30 do 20:00. Cena biletu: 7,5 euro (osoba dorosła) i 6 euro (dziecko).

Co jeszcze warto zobaczyć?

Można powiedzieć, że pięć wymienionych wcześniej miejsc stanowi kanon atrakcji Sintry. Nie oznacza to jednak, że miasto oraz jego najbliższe okolice, nie mają już nic więcej do zaoferowania. Bo mają. Jeżeli więc będziecie mieli więcej czasu, to polecam waszej uwadze takie zabytki, jak:

  • Klasztor KapucynówConvento dos Capuchos. Zabytkowy, wykuty w skale klasztor. A właściwie, żeby być uczciwym: ruiny XVI-wiecznego klasztoru. Kiedyś przybywali tu mnisi, by w odosobnieniu odciąć się od zgiełku świata zewnętrznego. Dziś – chyba dla uczczenia dawnej tradycji – nie da się tam dojechać bez własnego samochodu.
  • Pałac SeteaisPalácio de Seteais. Kolejny, tym razem klasycystyczny pałac, w którym obecnie mieści się luksusowy hotel i restauracja. Całość oczywiście (błagam, nie ziewajcie) wchodzi w skład Krajobrazu Kulturowego Sintry, który to krajobraz wpisany jest na listę UNESCO.
  • Chalet da Condessa D’EdlaDom hrabiny Edla, czyli drewniana chatka wzorowana na budowlach alpejskich. Z Pałacu Pena można do niej dojść na piechotę w ciągu godziny.
  • Przylądek Cabo da Roca. Najdalej wysunięty na zachód punkt kontynentalnej Europy, gdzie skalisty brzeg wznosi się na blisko 150 metrów. Na szczycie znajduje się – powiedzmy szczerze, że niespecjalnie interesująca – latarnia morska. Jeżeli ktoś chce zobaczyć kawał klifu, a nie ma ochoty jeździć aż do Algarve, to wycieczka na Cabo da Roca wydaje się dobrym pomysłem.
  • Jeżeli zmęczy was zwiedzanie, to zawsze możecie podjechać (samochodem lub autobusem) do okolicznych miejscowości wypoczynkowych. W Cascais i Estoril na pewno czekają jakieś plaże oraz samotne drinki z palemką.
  • No i, last but not least, niedaleko Sintry znajduje się również Lizbona. Pewnie o niej słyszeliście, ale dla pewności powiem, że stolicę również warto odwiedzić 😉
Centrum Sintry
Sintra – bazarowe centrum miasta.

Informacje praktyczne

Kilka rzeczy, które warto wiedzieć przed podróżą do Sintry:

  1. Miasto otaczają wzgórza Serra de Sintra i zwykle jest tu nieco chłodniej, niż w sąsiedniej Lizbonie.
  2. Najważniejsze atrakcje czynne są siedem dni w tygodniu. Planując wycieczkę lepiej jednak unikać weekendów, wtedy bowiem ruch turystyczny wy-tereferef-uje skalę.
  3. Jeżeli nie zwiedzasz miasta samochodem, to powinien zainteresować cię autobus 434 – jego trasa wiedzie bowiem od dworca kolejowego, poprzez historyczne centrum, aż do Pałacu Pena i Zamku Maurów.
  4. Drugim numerem, który powinno się zapamiętać, jest autobus 435. Jego trasa również zaczyna się od dworca, i potem biegnie kolejno przez: historyczne centrum, Quinta da Regaleira, Pałac Monserrate i Pałac de Seteais.

Ile czasu potrzeba na zwiedzanie?

Większość turystów przyjeżdża do Sintry na jeden dzień i muszę się przyznać, że pan Koszmarny zrobił podobnie. Dziś mogę z pewnością stwierdzić, że nie była to najlepsza decyzja.

Wbrew temu, co próbują zwykle próbują wciskać organizatorzy płatnych wycieczek, wszystkiego, co w Sintrze interesujące, nie da się zobaczyć w jeden dzień. To znaczy, może i jest to fizycznie wykonalne, ale czy nadmierny pośpiech jest tym, czego szukamy na wakacjach?

Ulica w Sintrze
Choć pytanie było retoryczne, to i tak na nie odpowiem: otóż nie.

Jeżeli więc zamierzasz odwiedzić Sintrę tylko na jeden dzień, to proponuję, abyś wybrał sobie dwa lub trzy ciekawe miejsca do obskoczenia. Jeżeli natomiast masz ochotę na więcej i chcesz zobaczyć wszystkie tutejsze atrakcje turystyczne, to warto rozejrzeć się za jakimś noclegiem (które do najtańszych niestety nie należą).

Tak czy inaczej, pospieszne zwiedzanie Sintry nie ma większego sensu.

Samochodem z Lizbony

Kłopoty związane z tutejszymi parkingami były przedmiotem antycznych sztuk. W sensie: parkowanie jest tu diabelnie kłopotliwe. Miejsca jest niewiele, samochodów ogrom, więc jeżeli tylko macie taką możliwość, to postarajcie się dostać do miasta komunikacją publiczną. Warto to zrobić tym bardziej, że pomiędzy bajki braci Grimm można włożyć lansowany tu i ówdzie pogląd, jakoby dojazd z Lizbony do Sintry był wygodny. Gucio prawda! Jest wprawdzie autostrada, ale cóż z tego skoro:

  • bywa potwornie zakorkowana – panu Koszmarnemu powrót do Lizbony (fakt, że w godzinach wieczornego szczytu) zajął ponad dwie godziny,
  • kończy się pod Sintrą, więc aby wjechać do miasta zawsze trzeba swoje odstać.

Dlatego też, polecałbym raczej zainteresować się pociągami, które odjeżdżają kilka razy na godzinę ze stacji Lisboa Rossio (sama podróż trwa około 45 minut).

Podsumowanie

Niektórzy twierdzą, że Sintra jest piękna. Inni, że po prostu kiczowata. A jaka jest w rzeczywistości? No cóż, pan Koszmarny musi się zabawić w króla Salomona i rzec, że tak naprawdę oba te stwierdzenia są prawdziwe 🙂

Na szczęście, skoro dobrnąłeś aż do tego miejsca, znasz już wszystkie atrakcje Sintry i na tej podstawie sam możesz podjąć decyzję, czy warto je zobaczyć, czy też nie. Życząc więc miłego procesu decyzyjnego, zapytam: czy są jakieś pytania?

Sintra
Miodność: 4+/6
Zadeptanie: 6/6
Opinia ogólna: może i kicz, ale jaki bajkowy!

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. podróże traktuje jako zło konieczne, co nie przeszkadza mu być niezastąpionym drogowskazem dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy koszmarnewakacje.pl to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.

2 komentarze

  1. Od zawsze mnie intrygowało kto i dlaczego ocenia co jest kiczem a co dziełem sztuki? Temu dylematowi poświęciłam jeden z moich postów.
    Co do Sintry, jest to tak ciekawe i oryginalne miejsce, że nawet jeśli ktoś uzna je za kicz architektury i megalomanię bogatych to warto odwiedzić to miejsce. Miałam pecha, ze zawitałam do Sintry podczas weekendu, tłok był niesamowity, ale nawet przy ścisku i pielgrzymkach turystów, królewskie miasto potrafiło mnie oczarować. Nie wszystko udało mi się zobaczyć ze względu na brak czasu, chyba będę musiała tam jeszcze raz zawitać. :)))

    • pankoszmarny pisze:

      Mnie też się w Sintrze podobało. Każdy kicz, który przetrwał ponad 100 lat, automatycznie staje się dziełem sztuki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *