Wybrzeże Algarve to niemal dwieście kilometrów linii brzegowej i ponad sto piaszczystych plaż. Jeżeli doda się do tego rewelacyjne klify oraz intrygujące pod kątem przyrodniczym nadmorskie rozlewiska, to chyba wiadomo, skąd wzięła się sława Algarve, jako idealnego miejsca na letnie wakacje. Czy jednak południowa Portugalia w rzeczywistości wygląda tak dobrze, jak na podrasowanych folderach biur podróży?

Pan Koszmarny już zna odpowiedź na to pytanie, wy natomiast znajdziecie ją w poniższym wpisie. Zapraszam 🙂

Południowa Portugalia

Na pewno żywo zainteresuje was fakt, że słowo Algarve pochodzi od nazwy średniowiecznej arabskiej prowincji al-Gharb al-Andalus (co można przetłumaczyć jako „zachodnia Andaluzja”). Niesamowite prawda?

No to słuchajcie dalej: region oddzielają od północy kraju góry Monchique i aby dostać się stąd do Lizbony, trzeba przejechać przez nieco odludną prowincję Alentejo. Choć obecnie taka podróż nie sprawia większych problemów, to warto wiedzieć, że kiedyś wiązała się ze sporym ryzykiem.

W górach grasowali bowiem bandyci.

Źli, podstępni i bezwzględni rabusie, których główną rozrywkę, stanowiło czyhanie na niewinnych podróżników. Nie może więc dziwić, że tych ostatnich nie znajdywało się zbyt wielu i Algarve przez długi czas było odcięte od reszty Portugalii. Rozwijało się w swoim tempie i na swoich zasadach, czego skutki możemy obserwować do dzisiaj. Jeżeli poprzez ”skutki” rozumiecie tutejszy koloryt lokalny, to gratuluję błyskotliwości umysłu. Bo tak, właśnie o koloryt lokalny mi w tym przydługim wywodzie chodzi 😉

Plaża na południu Portugalii
Tu miało być zdjęcie kolorytu lokalnego, ale zamiast tego jest zdjęcie plaży.

Obecnie sytuacja uległa radykalnej zmianie i Algarve to najbardziej popularny region Portugalii, jeżeli chodzi o liczbę przyjeżdżających tu turystów. Jeżeli macie ochotę do nich dołączyć, to czytajcie dalej…

Jak dojechać?

Międzynarodowe lotnisko znajduje się w Faro, dokąd możemy bezpośrednio dolecieć z Polski. Jeżeli chodzi o ceny biletów, przy odrobinie szczęścia i elastyczności da się znaleźć połączenia w okolicach 400 zł za osobę w obie strony. Pan Koszmarny, ostatnio leciał i za swą rodzinę (2 dorosłych + 1 dziecko prawdziwe + 1 niemowlak) zapłacił 1345 zł w obie strony (trasa Wrocław – Faro).

Z powyższej ceny można urwać jeszcze ze dwie stówki, gdyby zdecydować się na lot z przesiadką (zwykle najkorzystniej wypadają na lotnisku Bruksela Charleroi). Jeżeli chcecie rozeznać się w możliwych połączeniach, to tradycyjnie proponuję zaprzyjaźnić się z wyszukiwarką azair.eu.

Kiedy jechać?

Zawsze, byle nie w sierpniu. No i nie w lipcu. W sierpniu wszyscy Portugalczycy wyjeżdżają na wakacje i – jak się pewnie domyślacie – Algarve jest częstym celem ich podróży. Dlatego wyjazd w szczycie sezonu wiąże się z gwarancją trzech rzeczy: upalnej pogody, wysokich cen oraz dzikich tłumów.

Dobry czas na wyjazd to tradycyjnie późna wiosna (maj i czerwiec), kiedy już jest bardzo ciepło, a do tego uroczo, bo kwiatki kwitną. Jeszcze lepiej natomiast zaplanować urlop wczesną jesienią (wrzesień i październik). Choć kwiatków już wtedy wiele nie ma, to wciąż jest bardzo ciepło, temperatura wody w morzu idealna, a ceny zdecydowanie niższe.

Przynajmniej do połowy października (a często nawet do połowy listopada) nie ma potrzeby, by obawiać się o dobrą pogodę.

Wakacje w Algarve
W Algarve jest ciepło nawet wtedy, gdy słońce zachodzi za palmę.

Pogoda

A skoro już o pogodzie mowa, to może wspomnę, że południowa Portugalia charakteryzuje się bardzo sympatycznym klimatem. Ponad 300 słonecznych dni w roku, wysokie temperatury i ciepłe morze – to wszystko sprawia, że Algarve jest świetnym miejscem dla wszystkich miłośników wygrzewania się na plaży.

Jeżeli potrzebujecie więcej szczegółów, to zajrzyjcie sobie chociażby tutaj: https://www.holiday-weather.com/algarve/averages/.

Atrakcje Algarve

Dobra, skoro już wiemy jak dolecieć i kiedy to zrobić, czas pomyśleć o tym, co zobaczyć będąc w Algarve. Atrakcje turystyczne tego regionu postanowiłem podzielić na cztery kategorie, które w jakiś tam sposób oddają miodność danego miejsca. Oczywiście poniższy podział jest mocno subiektywny i wcale nie musicie się nim kierować. Jeżeli jednak interesują was opinie na temat południowego wybrzeża Portugalii, to chyba nie powinniście przeoczyć uwag od tak wybitnej postaci, jak pan Koszmarny 😉

Co trzeba zobaczyć?

Na początek trzy punkty, które według mnie są absolutnym must see i powinny znaleźć się w planie każdej podróży do Algarve. Nawet pomimo tego, że tydzień po powrocie najprawdopodobniej będą już się wam myliły.

Praia da Marinha

Plaża de Marinha
Praia da Marinha.

Przez wielu uznawana jest za najpiękniejszą plażę w Portugalii i rzeczywiście, gdy się ją widzi po raz pierwszy. to ciężko wykrztusić z siebie coś więcej, niż gromkie „łał”. Praia da Marinha robi nieziemskie wrażenie. Szczególnie podczas spaceru wzdłuż wysokiego klifu, który to spacer rzecz jasna polecam. Sprawa wygląda nieco gorzej, gdy zniżymy się do poziomu morza, bo tam niestety dopadną nas dzikie tłumy plażowiczów.

Klify na Praia de Marinha
Jeszcze raz Praia de Marinha.

Więcej w oddzielnym wpisie na moim blogu, który znajdziecie o tu: Praia da Marinha.

Lagos i Ponta da Piedade

Lagos, Algarve, Portugalia
Lagos w Portugalii.

Jeżeli lubicie miejsca, gdzie trafiają wszyscy, to koniecznie skoczcie do Lagos. Już samo miasto prezentuje się całkiem przyjemnie (a w porównaniu z Albufeirą nawet znakomicie), ale najważniejsze, że można z niego szybko dotrzeć na fantastyczne klify Ponta da Piedade. Cóż mogę o nich napisać? Niewiele poza tym, że są rewelacyjne 🙂

Ponta de Piedade
Ponta da Piedade – tradycyjnie najbardziej prześwietlone zdjęcie z koszmarnego archiwum.

Klify tworzą naturalne łuki skalne i jaskinie, więc jeżeli chcecie mieć pocztówkową fotkę z Portugalii, to Ponta da Piedade będzie jednym z lepszych miejsc do osiągnięcia tego celu. Absolutny must see w Algarve.

Praia de Camilo
Praia de Camilo

Oprócz tego trzeba wspomnieć, że pomiędzy w okolicy Lagos jest kilka uroczych plaż: Praia de Pinhao, Praia de Camilo, Praia dona Ana. Można się na nich zatrzymać, nawet gdy akurat nie ma zachodu słońca.

Sagres i przylądek św. Wincentego 

Przylądek św. Wincentego
Cabo da Sao Vicente

Kierując się na zachód, prędzej czy później dotrzemy do końca. W Algarve koniec nazywa się Sagres i mieści się tam cokolwiek słynny Przylądek Św. Wincentego (Cabo de Sao Vicente). Jest to wysunięty najdalej na południowy zachód punkt w Europie. Kiedyś uznawano to miejsce za koniec świata, ale teraz jest Ameryka, więc perspektywa nieco się zmieniła.

W każdym razie, na przylądku znajduje się średnio interesująca latarnia morska oraz majestatyczny, 60-metrowy klif. Pan Koszmarny dobrze wie, że po kilku dniach w Algarve, ostatnią rzeczą na jaką ma się ochotę, jest oglądanie kolejnego klifu, ale i tak zapewnia, że Cabo de Sao Vicente trzeba zobaczyć.

Św. Wincent, Sagres
Widok z fortecy.

Oprócz samego przylądku, dobrym pomysłem jest sięgnięcie do sakiewki i zwiedzenie znajdującej się nieopodal fortecy Sagres. O tym jednak dowiecie się więcej z oddzielnej blognotki (która już się pisze).

Co warto zobaczyć?

Przechodzimy do następnego punktu programu, w którym przedstawię kolejne ciekawe miejsca w Alagrve (wielkie zaskoczenie, prawda?). „Ciekawe” to świetne słowo, gdyż znajdą się tu atrakcje, które wprawdzie nie są wyjątkowo unikalne, ale mają w sobie na tyle dużo uroku, że dobrze poświęcić czas na ich zwiedzanie.

Tavira

Tavira, Algarve
Tavira – wschodnie Algarve. Panorama miasta.

Tyleż niewielkie, co urokliwe miasto położone na wschód od Faro. Byłem, widziałem i polecam. Nie ma tu dzikich tłumów, nastrój panuje raczej emerycki, ale i tak zachęcam, bo to chyba najładniejsze miasto całego regionu. O tym, jak intrygująca jest Tavira będzie jeszcze oddzielny wpis, więc teraz rzeknę tylko: jedźcie tam.

Carvoeiro i Praia de Benagil

Carvoeiro, Algarve
Carvoeiro.

Wkraczamy na grząski grunt kurortów w Algarve, czyli do przepięknie położonego miasteczka Carvoeiro. Będąc w okolicy na pewno dobrze przejść się do ciekawych formacji skalnych Algar Seco oraz podjechać na słynną i nietypową plażę Benagil.

Więcej informacji o tym, co warto zobaczyć będąc na miejscu, znajdziecie w oddzielnej notce na moim blogu: Carvoeiro.

Co można zwiedzić?

Teraz czas na atrakcje, które można zwiedzić będąc w okolicy. „Można” to idealnie pasujące słowo, gdyż ponieważ jest dosyć odległe znaczeniowo od słowa „trzeba”.

Faro i Ria Formosa

Okolice Faro, Portugalia
Wschodnia część Algarve, czyli łódki i ptaki.

Ponieważ Faro jest stolicą regionu, a dodatkowo zlokalizowano tu międzynarodowe lotnisko, to pewnie i tak, chcąc nie chcąc, do tego miasta traficie. Możecie więc zwiedzić ruiny rzymskiej osady Ossonoba oraz odwiedzić na niewielką, otoczoną murami starówkę Vila-a-dentro.

Zapewne dobrze również wyjechać kawałek z miasta i zainteresować się parkiem Ria Formosa (Parque Natural da Ria Formosa). To rezerwat przyrody obejmujący nadmorskie rozlewiska, które ciągną się przez 60 kilometrów wybrzeża. Znajdują się tu liczne wyspy, laguny i bagna, zamieszkane przez ponad 200 gatunków rzadkich ptaków.

Cóż jeszcze mogę dodać?

Może tylko tyle, że Pan Koszmarny osobiście w Ria Formosa nie był, więc zachęcam trochę w ciemno.

Olhao

A skoro już jesteśmy przy miastach, w których nie byłem, to wspomnę jeszcze o rybackim centrum Algarve, czyli Olhao. Znajduje się tu popularny targ rybny marcadero, gdzie można zobaczyć, powąchać, a nawet nabyć lokalne rybki. Jeżeli zdecydujecie się na tę ostatnią opcję, to pamiętajcie, że każda rybka lubi pływać, więc należy okazać jej minimum szacunku i zdrowo popijać 😉

Aljezur

Aljezur, Portugalia
Aljezur.

Senne miasto na zachodnim wybrzeżu, które pan Koszmarny odwiedził w drodze do Alentejo. Wizyta nie była specjalnie udana, gdyż ponieważ byłem bardzo głodny, co nieszczęśliwie zbiegło się w czasie ze sjestą (uwaga na marginesie: portugalska sjesta zawsze zbiega się w czasie z głodem pana Koszmarnego).

Niestety, burczenie w brzuchu skutecznie zakłóciło zwiedzanie, dlatego mogę powiedzieć tylko tyle, że w Aljezur jest się zamek i kilka nawet całkiem przyjemnych uliczek.

Costa Vincentina

Na północ od przylądku Sao Vicente, wzdłuż zachodniego wybrzeża, rozciąga się nieco dziewiczy rejon Costa Vicentina. Znajduje się tu park narodowy, dzięki czemu zaradni Portugalczycy nie mogli porozstawiać wszędzie swoich hoteli.

Zamiast tego mamy więc piękne, puste plaże (kilka przykładów: Praia de Odeceixe, Praia de Arrifana, Praia de Borderia) na których hula wiatr. I w przenośni (bo mało tu ludzi) i dosłownie (bo naprawdę wieje mocniej niż na południowym wybrzeżu).

O Costa Vicentina i ciekawych miejscach na zachodzie będzie jeszcze oddzielny wpis, bo jest to rejon, który chyba najbardziej przypadł panu Koszmarnemu do gustu.

Góry Monchique

Tyle było o morzu, więc teraz dla odmiany wspomnę o górach. Te bowiem w Algarve oczywiście są, choć powiedzmy sobie szczerze, że Serra de Monchique nie imponują przesadnie wysokością. Ich najwyższy szczyt (Foia) mierzy zaledwie 902 m npm.

Będąc w tutejszych górach można odwiedzić senne miasteczko Monchique, o którym żadnych informacji na moim blogu nie będzie, gdyż po prostu tam nie byłem.

Silves

Zamek w Silves
Zamek w Silves. Od środka, ale za to jak najbardziej z flagą.

Jeżeli ktoś lubi nieźle zachowane zamki, to być może zainteresuje go zwiedzanie miasta Silves. Znajduje się tam stara mauretańska twierdza i… właściwie niewiele ponadto. Tyle jednak wystarczy, by uznać to miejsce za jedną z lepszych odtrutek w przypadku przedawkowania plaż na południu Portugalii 😉

Więcej informacji znajdziecie w tym miejscu mojego bloga: Silves.

Czego lepiej nie oglądać?

Miejsca które zdaniem pana Koszmarnego lepiej ominąć, to (kolejności alfabetycznej): Albufeira, Portimao, Vilamoura.

Skąd taka opinia? Ano stąd, że są to kiczowate turystyczne kurorty, w których jedyne co nas czeka, to natłok turystów oraz wszechogarniający kicz. Nie polecam.

Plaże w Algarve

Ok, a gdzie w Algavre wyskoczyć sobie na plażę? Tak, tak, wiem, że o plażach było już w sekcji co zobaczyć. Teraz jednak opiszę miejsca, które może nie są najpiękniejsze, ale przynajmniej piaszczyste i można sobie na nich beztrosko poleżeć.

Praia de Castelo

Praia de Castelo, Algarve
Praia de Castelo.

Do tej plaży mam sentyment, bo była pierwszą jaką nawiedziłem w Algarve. I jak tylko zobaczyłem te fantastyczne wysokie klify, to stwierdziłem – o shit, ale genialne miejsce 🙂 Po kilku dniach oczywiście zweryfikowałem swój pogląd, bo w południowej Portugalii jest sporo lepszych pod kątem widokowym plaż, no ale de Castelo wciąż zła nie jest. Ba, gdybyśmy mieli taką plażę nad Bałtykiem, to gwarantuję, że okupowałaby czołówkę wszystkich możliwych zestawień 🙂

Praia de Gale 

Praia de Gale, Algarve
Praia de Gale.

Plaża nietypowa dla Algarve, bo przeciętna widokowo, ale za to bardzo długa. Powinni na nią zajrzeć wszyscy ci, którzy lubią mieć wokół siebie sporo wolnej przestrzeni, a do tego kręcą ich niekończące się spacery brzegiem morza. Wzdłuż Praia de Gale poprowadzona została niewielka promenada: rozstawiono tam kilka ławeczek, wprost stworzonych dla romantycznie nastawionych par oraz zbuntowanych nastolatków. Ci pierwsi mogą pokontemplować zachody słońca, a drudzy w spokoju się poalkoholizować.

Praia de Rocha

Miejska plaża Portimao. Bardzo szeroka, z białym piaskiem. Jeżeli nie chce wam się lecieć do Kalifornii, a macie ochotę zobaczyć, jak wyglądają plaże na zachodnim wybrzeżu USA, to Praia de Rocha powinna być dobrym wyborem. Jest to niestety jedna z tych plaż, o których mawia się, że są „dobrze zagospodarowane”. Sporo tu knajpek i toalet, więc nie ma wytłumaczenia, żeby bezkarnie sikać do morza. Rodziny z dziećmi może ucieszyć fakt, że woda jest płytka dosyć daleko od brzegu.

Praia de Falesia

Według niektórych jedna z kandydatek do miana najładniejszej plaży w Portugalii. Co ją wyróżnia? Przede wszystkim rozmiar, bo jasny piasek ciągnie się tu przez ponad 6 km, a do tego na całej długości towarzyszy mu urokliwy klif zbudowany z czerwonych skał. Jeżeli dodamy do tego lazurowe morze, to oczywistym się stanie, że Praia de Falesia jest dobrym miejscem na kiczowaty romantyczny spacer. Szczególnie jeżeli zgramy ten ostatni z zachodem słońca.

Zachód słońca w Portugalii
Modelowy zachód słońca. Zdjęcie robione kalkulatorem.

Gdzie spać?

Do Algavre zwykle jeździ się wypocząć, więc jeśli nie jesteście przedziwnymi hipsterami, to zapewne taki cel przyświeca również waszej wyprawie. W związku z tym, raczej odradzałbym szukania noclegu w kurorcie takim jak Albufeira. Chcecie kurort? Wybierzcie Lagos (jeśli chcecie coś większego) lub Carvoeiro (jeżeli szukacie czegoś mniejszego).

Kliknij tutaj, by sprawdzić aktualne ceny noclegów w Algarve.

Moim zdaniem najlepiej jednak zatrzymać się na uboczu, poza głównymi ścieżkami wydeptanymi przez turystów. W miarę uniwersalnym miejscem na bazę wypadową powinien być środek wybrzeża (gdzieś pomiędzy miejscowościami Vilamoura i Portimao).

Rano w ten sposób oznaczaliśmy miejsce na swój parawan 😉

Polecane noclegi

Pan Koszmarny nocował na obrzeżach Albufeiry, w pensjonacie Villas Joinal. Mieliśmy tam ogromny piętrowy apartament z dwoma sypialniami oraz wszystkim, co można sobie wymarzyć na rodzinnych wakacjach z dziećmi. Z apartamentu wyjście na patio, z patio wyjście na basen, a cena jaką zapłaciliśmy, to 55 euro za dzień. Kliknij tutaj, by sprawdzić aktualne ceny.

Ciekawym pomysłem na nocleg mogą też być okolice malowniczego miasta Tavira. Miłośników plażowania uprzedzam jednak, że aby dostać się stamtąd do morza trzeba podpłynąć łódką. Ma to jeden minus (trzeba podpłynąć łódką) oraz przynajmniej dwa plusy:

  • płynie się łódką 🙂
  • na plaży jest mniej ludzi.

Pan Koszmarny nie nocował wprawdzie w samej Tavirze, tylko parę kilometrów obok w Cabanas de Tavira. Mieliśmy tam mieszkanie w niewielkim bloku, tuż obok kompleksu hotelowego. W cenie można było korzystać z basenu, łódki podrzucającej na plażę i kilku innych pierdółek. Kliknij tutaj, by sprawdzić aktualne ceny.

Uwaga! Polecane noclegi sprawdziłem na własnej koszmarnej osobie i nie robiłem tego podczas wyjazdu sponsorowanego (a fuj!). Polecam je tylko dlatego, że moim skromnym zdaniem są tego warte.

Jeżeli skorzystacie z powyższych linków i zarezerwujecie coś dla siebie, to otrzymam z tego niewielką prowizję. Nie ma to żadnego wpływu na cenę, jaką zapłacicie – ta pozostaje bez zmian. Po prostu booking.com zarobi mniej, a ja nie będę tak dużo dopłacał do prowadzenia bloga.

Informacje praktyczne

Co warto wiedzieć przed podróżą? Na co uważać w Algarve? Na te i inne pytania odpowiem w prawdopodobnie najnudniejszej części tego tekstu. Oto i ona (ta część):

  • Będąc na wakacjach w Algarve dobrze wynająć samochód. Z własnym autem bez problemu zaliczycie najpiękniejsze atrakcje, nie tracąc przy tym zbyt wiele czasu. Drogi są w dobrym stanie, ale za autostrady niestety trzeba płacić.
  • Podczas wynajmowania samochodu dobrze zaopatrzyć się w czytnik winiet. Wynika to z faktu, że (w przeciwieństwie chociażby do okolic Lizbony) na południu Portugalii nie ma bramek na autostradach. Oczywiście możecie płatne drogi omijać, ale nie jest to ani szybkie, ani specjalnie wygodne. Mówiąc szczerze: w takiej sytuacji trzeba mieć oczy wokół głowy, bo możecie się nawet nie zorientować, kiedy wjedziecie na płatny odcinek.
  • Pan Koszmarny płacił za ViaToll 15 euro (z czego 10 euro przeznaczone już było do wydania na płatne drogi),
  • Jeżeli zastanawia was, co zjeść w Algarve, to powiem, że owoce morza. Koniec. Kropka.
  • No dobra… Nie kropka, tylko przecinek, a po przecinku ryby 😉 Jeżeli planujecie skosztować lokalnej kuchni i nie wymiotować zbyt często, to proponuję zainteresować się daniami: bacalhau (suszony dorsz), caldeiradas de peixe e marisco (gulasz z ryb i frutti di mare) i percebes (skorupiaki).
  • Musicie wiedzieć, że w czasie, gdy będziecie najbardziej głodni, wszystkie restauracje w Portugalii będą zamknięte. Sjesta trwa w godzinach… właściwie nie da się określić dokładnych godzin, te bowiem mocno różnią się w konkretnych miasteczkach i restauracjach. Generalnie bezpiecznie jest przyjąć założenie, że pomiędzy 14:00 a 19:00 nikt wam nic nie ugotuje.
  • Zawsze możecie się jednak napić. Proponuję spróbować chociażby tutejszych win lub – jeżeli wino was nie zadowala – lokalny bimber o nazwie Medronho.

Czy warto jechać do Algarve?

Upić się warto. A jak już wytrzeźwiejecie… Dobra, zestarzał się już ten żarcik. Na pytanie, czy warto jechać do Algarve, odpowiedź może być tylko jedna: to zależy 🙂

W szczycie sezonu raczej nie, bo raz, że się ugotujecie, a dwa, że zbankrutujecie. A poza sezonem?

Most skalny. Algarve, Portugalia
Obrazek budujący napięcie.

O ile jesteście gotowi zaakceptować fakt, iż na miejscu zobaczycie tak wiele malowniczych klifów, że odechce wam się ich do końca życia… a czysty relaks jest dla was przyjemnością… i macie czas na przyjemności… i nie wypłyną wam wcześniej oczy od nadmiaru wielokropków…

To tak, wtedy możecie sobie wakacje w Algarve zafundować. Bo to fajne miejsce.

I tym pozytywnym akcentem, może już zakończę. Teraz chyba wiecie, jakie atrakcje czekają na południowym wybrzeżu Portugalii i jak przygotować swoją podróż. Jeżeli macie jakieś uwagi, to dajcie znać w komentarzu. A jeżeli żadnych nie macie, to po prostu udostępnijcie ten wpis w swoich mediach społecznościowych. Zachęcam również do polubienia mojego fanpejdża – trochę się tam dzieje i szkoda, żebyście to przegapili 😉

Howgh!

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. podróże traktuje jako zło konieczne, co nie przeszkadza mu być niezastąpionym drogowskazem dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy koszmarnewakacje.pl to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.

2 komentarze

  1. Edi i Marco pisze:

    Dziękujemy za wspaniałą wycieczkę do Algarve. My raczej podróżujemy przed lub po sezonie. Jeśli nie zdążymy do połowy czerwca, to potem wrzesień i październik – tu najczęściej jedziemy w Polskę i świat. Cisza i spokój. Podoba się nam, że piszesz szczerze, tak jak jest. Większość podróżniczych blogów każde miejsce wychwala ponad niebiosa, że aż strach ufać 🙂
    pozdrawaimy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *