Jeżeli poleciałeś na Cypr i trafiłeś do Ayia Napa albo Protaras, to pewnie chcesz leżeć na plaży, pić drineczki z palemką i kąpać się w turkusowym morzu. Spoko. Chcesz leżeć, to sobie leż. Jest jednak wielce prawdopodobne, że po kilku dniach coś cię natchnie i stwierdzisz: do diaska! Nudne to trochę! W takiej chwili na pewno ucieszy cię wieść, że tuż pod nosem masz całkiem atrakcyjne miejsce, które możesz odwiedzić w ramach duchowej higieny. To miejsce nazywa się Cape Greco (lub Kawo Greko) i jest skalnym cyplem, o którym będzie traktował dzisiejszy wpis.

Ayia Napa

Zanim jednak o samym cyplu, najpierw kilka słów o tym, co w jego najbliższej okolicy. Tam bowiem znajduje się podręcznikowe siedlisko koszmaru, czyli (nie)słynny kurort Ayia Napa. Jeszcze pół wieku temu była to zabita dechami wiocha, ale zbieg niekorzystnych okoliczności sprawił, że dziś jest to miejsce zaskakująco tętniące życiem.

Podwaliny turystycznego sukcesu miasteczka położyła armia turecka, która w 1974 roku dokonała inwazji na Cypr i zajęła Famagustę. Ta ostatnia była wówczas głównym kurortem wyspy, więc spragnieni słońca i napitków przyjezdni, chwilowo nie mieli gdzie się podziać. Biznes nie znosi jednak próżni. Gdy tylko zwolnił się wakat na najbardziej zapchane hotelami miejsce na Cyprze, w Ayia Napa pomyślano sobie: czemu by nie u nas?

Cape Greco, Cypr
Fotografia na uspokojenie. Za chwilę będą dwie drętwe metafory w jednym zdaniu.

Dalej poszło z górki: hotele zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu, a turyści zlecieli się na nie niczym imperialistyczna stonka. Na szczęście, w tym całym bałaganie znalazł się ktoś, kto zachował resztki rozumu. Nie wiem, kim on był (ten ktoś), ale kimś być musiał, bo w 1993 postanowił utworzyć Park Narodowy Cape Greco. Dzięki temu ktosiowi (temu ktosiu?), na południowym wschodzie Cypru zachowano kawałek wybrzeża nieskalany turystycznym bajzlem.

Aktywny wypoczynek na Cyprze

Oczywiście nie oznacza to, że na Cape Greco nie ma turystów. Bo są. Teren parku jest jednak na tyle rozległy, że spokojnie da się tu znaleźć nieco wolnej przestrzeni.

Przylądek Kawo Greko
Przykład wolnej przestrzeni na Cape Greco.

To świetna miejscówka chociażby dla miłośników jazdy na rowerze. Mamy tu bowiem do dyspozycji zarówno niezłe widoki, jak i wiatr. Ten ostatni jest o tyle przydatny, że przyjemne rozwiewa włosy (o ile oczywiście ktoś je ma – te włosy) oraz trwogę związaną z bezsensem istnienia (tę akurat miewa każdy).

Zapomnieliście zabrać na Cypr swojej karty rowerowej? Nie ma problemu! Pomijając już fakt, że nikt nie będzie jej od was wymagał, to zamiast roweru, możecie zawsze udać się na wycieczkę pieszą.

Nogi was bolą? Luz – możecie wypożyczyć buggy.

Macie ochotę nabawić się choroby morskiej? Spoko – sięgnijcie do sakiewki i udajcie się w niezapomniany rejs łódką. Albo motorówką. Albo kajakiem. Opcji jest, jak widać, wiele.

Cape Greco na Cyprze
Cape Greco – jeżeli na piknik, to tylko tu.

A jeśli ktoś nie jest miłośnikiem aktywnego wypoczynku i zamiast tego woli sobie po prostu dobrze zjeść? W takiej sytuacji pewnie zainteresuje go informacja, że na Kawo Greko rozstawiono stoły piknikowe. Polecam zabrać ze sobą koszyczek z prowiantem, bo naprawdę ciężko wyobrazić sobie lepsze miejsce na małe co nieco (żeby nie było: cały czas mówię o jedzeniu).

Co zobaczyć na Cape Greco?

Niestety, znani z dobrego gustu brytyjscy dżentelmeni również poznali się na walorach półwyspu. Założyli więc w jego najlepszym punkcie bazę wojskową i teraz sobie stacjonują (zapewne wyłącznie po to, by codziennie o siedemnastej pić herbatę i gapić się na fale). Dla nas maluczkich zostało jednak kilka interesujących miejsc, które można obfotografować podczas wycieczki. Pozwólcie, że je teraz wypunktuję.

Błękitna laguna

Blue Lagoon (Błękitna laguna) to miejsce, gdzie na Cape Greco podpływają statki. Bo jest zjawiskowo i błękitnie. Żeby nie być gołosłownym:

Błękitna Laguna
Błękitna laguna na Kawo Greko.

Niektórych błękit laguny otumania do tego stopnia, że urządzają tu sobie podwodne kąpiele (w sensie: nurkują). Są to najprawdopodobniej sami obcokrajowcy, bo nie podejrzewam, aby jakikolwiek szanujący się Cypryjczyk mógł pozwolić sobie na podobną nonszalancję. A dlaczego nie podejrzewam?

Otóż z powodu lokalnej legendy. Ta bowiem głosi, że w wodach otaczających Kawo Greko pływa sobie kryptyda o imieniu Skylla. Jest to hipotetyczne zwierze, które niby ktoś tam widział, ale nie ma pewności, czy się po prostu za mocno nie opił Ouzo.

Kamara Tou Koraka

Łuk skalny czy też, jak kto woli, naturalny most Kamara tou Koraka. Powstał w wyniku zapadnięcia się fragmentu klifu do morza i wygląda mniej więcej w ten sposób:

Kamara Tou Koraka
Naturalny most skalny.

Jeśli ktoś teraz pomyślał, że mostek aż się prosi, aby na niego wejść, to niestety nie mam dobrych wieści. Otóż łuk skalny ogrodzony jest płotem i nie da rady zrobić sobie na nim kolejnej samobójczej fotografii na instagrama. Ale, ale… Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Dzięki ogrodzeniu, możecie przynajmniej żywić całkiem uzasadnione przekonanie, że Kamara tou Koraka wytrzyma w obecnej formie do waszego przyjazdu 🙂

Most miłości – Monachus Monachus Arch

Kolejny łuk skalny o prawdopodobnie naturalnym pochodzeniu (prawdopodobnie, bo któż może wykluczyć, że nie kombinowały przy nim magiczne trolle?). Jego długość to 6 metrów, a szerokość pół metra. Można sobie pod niego podpłynąć łódką lub kajakiem.

Kaplica Agioi Anargyroi

Jeżeli kogoś znudzą okoliczności przyrody, to będzie miał na Cape Greco nielichy problem. Nie ma tu zbyt wielu zabudowań, a ciekawych to już prawie w ogóle. Dlaczego prawie? No bo, od biedy, można za ciekawą budowlę uznać niewielki kościół, a właściwie cerkiew Agioi Anargyroi. Architektonicznie wprawdzie nie powala, ale przynajmniej jest całkiem ładnie umiejscowiona.

Kaplica Agioi Anargyroi
Czy was też irytuje określenie kościółek? Bo mnie strasznie, ale z bólem serca muszę przyznać, że idealnie pasuje w odniesieniu do Agioi Anargyroi.

Zaraz za kościołem znajdują się intrygujące schody, którymi można sobie zejść wprost do morza. Jeżeli sądzicie, że to dobre miejsce na nurkowanie, to zapewne macie rację.

Konnos Beach

Tyleż kameralna, co piaszczysta plaża. Ładnie osłonięta, urocza na zdjęciach i zapchana w sezonie. Jeżeli interesują was plaże na Cyprze, to znajdziecie na moim blogu oddzielny wpis poświęcony tej tematyce.

See Caves – Jaskinie Morskie

Powoli zbliżamy się do końca tego pasjonującego przeglądu, ale nie rozpaczajcie 😉 Na deser zostawiłem bowiem największą atrakcję Cape Greco, czyli intrygujące wizualnie skalne urwisko z jaskiniami na brzegu morza. Miejsce to nazywa się See Caves (Jaskinie Morskie) i wygląda mniej więcej tak:

See Caves na Cape Greco
Jaskinie morskie na Kawo Greko.

Co my tu mamy? Otóż mamy tu morskie fale, które do spółki z wiatrem utworzyły naturalne jaskinie. Są one wprost stworzone do podziwiania, co też najłatwiej uczynić stojąc na szczycie klifu. Zejście do jaskiń byłoby raczej kłopotliwe, choć ja oczywiście wiem, że wy już nie takie numery ze szwagrem robiliście 😉

Jaskinie morskie, Cypr
See Caves na Cyprze.

Uwaga praktyczna: na górze mocno wieje, więc trzymajcie swoje czapki. Chociaż nie, zaraz… Jeżeli będziecie tam z dziećmi, to lepiej trzymajcie właśnie je, bo na klifie nie ma żadnych barierek.

Jak dojechać na Kawo Greko?

  • Najwygodniej będzie oczywiście wynajętym samochodem. Aby dostać się do niektórych atrakcji (min. Jaskiń Morskich), trzeba wprawdzie przejechać kawałek szutrową drogą, ale zwykłe osobowe auto nie powinno mieć z tym większego problemu.
  • Nieco mniej wygodnie, ale za to z wiatrem we włosach (o ile – przypominam – ktoś je ma), dojedziecie na przylądek rowerem lub buggy.
  • Na Cape Greco można również dotrzeć autobusem (linie 101 i 102) zarówno z Ayia Napy, jak i z Protaras. W sezonie jeżdżą co pół godziny, więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie http://www.cyprusbybus.com/Cape_Greko_03528.aspx
  • Jeżeli ktoś jest zatwardziałym piechurem, to pewnie ucieszy go wieść, że na przylądek można również dojść na piechotę. Spacerek z Ayia Napy najprawdopodobniej potrwa około 3 godziny w jedną stronę.
Skały na Cyprze
Zdjęcie przedstawiające kawałek skały, która obwieszcza, że już powoli kończymy.

Podsumowanie

Popularność Cape Greco z jednej strony bierze się z bezpośredniego sąsiedztwa głównych kurortów Cypru, ale też – oddajmy sprawiedliwość – z powodu atrakcyjności samego miejsca. Warto tu przyjechać choćby po to, żeby nacieszyć się spokojem, którego próżno szukać zarówno w Ayia Napa, jak i Protaras.

Cape Greco
Miodność: 4/6
Zadeptanie: 2/6
Opinia ogólna: warto zobaczyć.

Co jeszcze ciekawego można zobaczyć na Cyprze? Zerknijcie do pozostałych wpisów na blogu, a wszystko będzie jasne 🙂

  1. Cypr Północny – co i jak z państwem, które właściwie nie istnieje.
  2. Famagusta i Warosia – świetne miasto z przerażającą opuszczoną dzielnicą.
  3. Plaże Cypru – te najpiękniejsze i te najbardziej zatłoczone.
  4. To jeszcze nie jest moje ostatnie słowo, więc trzymajcie rękę na pulsie!

Jeżeli macie jakieś uwagi, to dajcie znać w komentarzu. A jeżeli żadnych nie macie, to po prostu udostępnijcie ten wpis w swoich mediach społecznościowych. Zachęcam również do polubienia mojego fanpejdża – zbyt wiele się wprawdzie na nim nie dzieje, ale tylko dlatego, że Was tam jeszcze nie ma 😉

pankoszmarny

pankoszmarny - człowiek widmo, człowiek orkiestra. podróżnik, mąż, ojciec, póki co jeszcze nie dziad. podróże traktuje jako zło konieczne, co nie przeszkadza mu być niezastąpionym drogowskazem dla zagubionych duszyczek. blog podróżniczy koszmarnewakacje.pl to jego konik, pasja oraz szaleństwo w jednym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *